ku mojej własnej pamięci i dla blogera "30-06." Jak Pan widzi moje wcześniejsze wypowiedzi znajdują w pełni potwierdzenie w wypowiedziach ekspertów:
news.money.pl/artykul/premier;uwaza;ze;na;wojsko;wydajemy;za;duzo,175,0,424879.html
2009-02-05
Premier uważa, że na wojsko wydajemy za dużo
Premier Donald Tusk zapowiedział, że zaproponuje nowelizację ustawy o modernizacji sił zbrojnych, tak by zapisana w niej kwota 1,95 proc. PKB, którą rząd co roku przeznacza na wojsko, została zmniejszona.
- Będę proponował, aby ustawę tę znowelizować, aby obniżyć trochę ten współczynnik. Bo 1,95 PKB na zbrojenia w Polsce jest współczynnikiem - w mojej ocenie - za wysokim, jednym z najwyższych na świecie - [NIEPRAWDA, PATRZ NA KOŃCU] powiedział premier w Kropce nad i w TVN24.
Zaznaczył, że zdaje sobie sprawę, iż Polska jest krajem granicznym dla NATO i UE, ale z drugiej strony zdaje sobie też sprawę, że w ciągu najbliższych kilku lat realne zagrożenie wojną na naszym terytorium nie istnieje.
Dlatego chciałbym te decyzje, które są możliwe do przesunięcia, przesunąć poza te najbardziej krytyczne dwa lata - dodał Tusk. Zastrzegł, że chce to zrobić teraz, z wyprzedzeniem, ponieważ za kilka miesięcy może się okazać, że potrzebnych na to pieniędzy i tak nie będzie. Tusk zaznaczył też, że jeśli ustawa przewiduje wydatki na wojsko w wysokości 1,95 proc. PKB, oznacza to, że tyle trzeba zapisać w budżecie, ale to nie znaczy, że tyle trzeba wydać w budżecie.
- Jeśli zapisujemy jakieś kwoty w budżecie, to jest to informacja dla ministra: nie możesz wydać więcej niż zapisana kwota. Jak wydasz mniej, nikt nie będzie ciebie za to krytykował- stwierdził premier.
Już od 2006 roku Polska wydaje na armię mniej niż powinna. Także rząd PiS nie przeznaczał na funkcjonowanie wojska ustawowych 1,95 procent PKB. Najgorzej wypadają jednak dwa ostatnie lata - wynika z raportu NATO przeanalizowanego przez dziennikarzy Money.pl.
- To łamanie prawa, którego dopuścił się obecny rząd - tak Jarosław Kaczyński zdiagnozował sytuację w czasie debaty prezydenckiej. Faktycznie w 2009 roku, gdy minister Klich musiał zgodzić się na ostre cięcia, na wojsko wydaliśmy zaledwie 1,7 proc. PKB. Jeszcze gorzej było rok wcześniej. Resort obrony rozdysponował środki w wysokości 1,64 proc. PKB.
Ale prezes PiS najwyraźniej zapomniał, że w czasach, gdy był premierem, armia też nie otrzymywała wymaganych prawem pieniędzy. W latach 2006 i 2007, gdy ministrami byli Radosław Sikorski i Aleksander Szczygło na MON przeznaczano 1,8 proc. PKB. [a więc znacznie więcej!!!]
... misję w Afganistanie, na którą w tym roku wydamy 2 mld złotych. [konkretnie 1,9 mld]
Amunicji opozycji może dostarczyć fakt, że w porównaniu z innymi krajami nasze wydatki na wojsko nie prezentują się imponująco. Średnio kraje NATO przeznaczają na obronność około 2,8 proc. PKB.
... To co się dzieje w ostatnich latach w MON-ie to typowy PR,nic więcej. Tylko wiceminister Zemke dbał o odpowiedni poziom zakupów dla wojska - konkluduje.
Ale w 2007 r. Polacy wzięli odpowiedzialność za prowincję Ghazni i wydatki na misję lawinowo wzrosły.
- Afganistan to czarna dziura, z której większość sprzętu już nie wróci. Więc jest to sprzęt w pewnym sensie spisany na straty. Cierpi też armia w kraju, na modernizację której przeznacza się mniej pieniędzy -mówi szef sejmowej Komisji Obrony Narodowej.
news.money.pl/artykul/koziej;w;wojsku;jest;za;duzo;wodzow;to;trzeba;zmienic,161,0,652449.html
2010-08-10
Ale nowoczesny sprzęt trafia tylko na misje zagraniczne. W kraju dalej używany jest najczęściej ten przestarzały. Większość ostatnich zakupów robiona była dla żołnierzy w Afganistanie, a wcześniej w Iraku.
To rzeczywiście jest pewien problem. Misja afgańska jest misją bardzo poważnie obciążającą proces modernizacji technicznej. Po pierwsze na jej finansowanie idzie duża część budżetu, która powinna być przeznaczona na modernizację techniczną.
Dzieje się tak, ponieważ tylko z tej puli można przenieść środki i sfinansować nasz udział w misji. Nie można przecież zabrać pieniędzy z pensji ludzi, czy z opłat, które wojsko musi płacić za infrastrukturę, dlatego utrzymanie misji możliwe jest kosztem rezygnacji z zakupu jakiegoś sprzętu.
I po drugie to jest to, o czym Pan wspomniał, czyli sprzęt jest zakupywany pod kątem misji afgańskiej. Ponieważ jest ona dość specyficzną w porównaniu z podstawowym zadaniem do jakiego wojsko powinno być przygotowywane, czyli obrony ojczyzny. W efekcie nie każdy sprzęt który tam jest konieczny i potrzebny jest optymalny tutaj. W związku z tym długa obecność w misji powoduje, że następuje pewne zniekształcenie modelu technicznego wyposażenia wojska.
To jest więc ten negatywny wpływ misji w Afganistanie.Ale jest także pozytywny aspekt. Afganistan to idealny poligon do testowania nowego sprzętu. Z miesiąca na miesiąc obserwujemy jak użytkowany tam sprzęt się sprawdza. Na bieżąco dostajemy wnioski co trzeba zmienić, co usprawnić. Więc nie jest też tak, że wpływ tej misji jest jednostronny.
I mamy sytuację, w której 60 proc. żołnierzy to dowódcy, a tylko 40 proc. to wykonawcy.
Minister finansów Jacek Rostowski uważa jednak, że armia kosztuje zbyt dużo. Z chęcią zmniejszyłby wydatki na nią, a najchętniej zlikwidował gwarantowany wskaźnik finansowania w postaci 1,95 proc. PKB.
Jestem zdecydowanym przeciwnikiem likwidacji tego wskaźnika. Państwo może oczywiście ustalić inny poziom wskaźnika – zamiast 1,95 proc. np. 0,05 proc. Jeżeli byłaby taka wola to po prostu likwidujemy siły zbrojne i za te 0,05 proc. utrzymujemy szwadron reprezentacyjny pod Grobem Nieznanego Żołnierza.To jest kwestia wyboru.
Ale obecnie mimo perspektywy finansowej środki są marnowane. Powstający od lat prototyp korwety typu Gawron,czy ostatnie doniesienia o odkryciu w magazynach armii setek sztuk nieużywanego sprzętu elektronicznego. I takich przykładów niegospodarności można znaleźć więcej.
www.rp.pl/artykul/9157,268671_Dorn__Sily_Zbrojne___stan_zapasci.html
W latach 2012 – 2016 z 25 dywizjonów obrony przeciwlotniczej – uzbrojonych w sowieckiej produkcji zestawy rakietowe – nie zostanie ani jeden. Minister Klich uznał zakup środków obrony przeciwlotniczej za ważny. Zgodnie z jego słowami za kilka lat system obrony przeciwlotniczej ma być szczelny.
Wojsko Polskie jest na drodze do likwidacji. Jeśli główne partie nie zewrą sił w celu zreformowania i unowocześnienia armii, w 2018 r. nastąpi krach. Polska nie będzie zdolna do obrony przed żadnym poważniejszym zagrożeniem, nie będzie też zdolna do polityczno-militarnego wsparcia państw bałtyckich, które są na pierwszej linii frontu i zależą od siły sojuszników.
Należy porzucić modną koncepcję budowania lekkich wojsk ekspedycyjnych.Wystarczy, by zadania wyznaczone przez NATO i UE realizowała jedna brygada wojsk wysokiej gotowości. Pozostałe powinny być przygotowywane wyłącznie do obrony kraju i działań w naszym regionie jako regionalny filar bezpieczeństwa NATO.
Wkroczyliśmy w trudny XXI wiek. Mamy armię zagrożoną likwidacją i żadnych planów obrony w ramach NATO. Jeśli czegoś historia powinna nas nauczyć, to tego, że niepodległość nigdy nie była nam dana raz na zawsze, a zdolność obronna naszego państwa jest jednym z warunków jego istnienia.


Komentarze
Pokaż komentarze