Wyborcza zriserczowała kilku obrońców krzyża. W miarę łagodnie.
Natomiast Wydział Katowice GW zajął się dogłębniej niejakim Kaczanowem. Teraz nie przeczytacie tam informacji o które chodzi, ale przez jakiś czas wisiały na stronie. Orginalny link zawierający pierwszy tytuł wyglądał tak (nadal działa):
katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,8264692,_On_broni_krzyza__a_jego_corka_to_gwiazda_porno_.html
Teraz wygląda tak:
katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,8264692,Sosnowiec_az_huczy_o_obroncy_krzyza__Kim_jest_.html
Artykuł wisiał na tyle długo, że zdążył go zacytować "Fakt". Teraz GW nie może się się z tego tak łatwo wycofać. Stronę wyczyścili, ale ślady krwi na rękach pozostały.
www.fakt.pl/artykuly,-quot-Obronca-krzyza-to-ojciec-gwiazdy-porno-quot-,80066,0,1,1,0,0,0.html
- Poznałam go wśród obrońców krzyża smoleńskiego. Ten siwy, który się często wypowiada, to Włodzimierz Kaczanow (65 l.) - mówi czytelniczka "Gazety Wyborczej" jej dziennikarzom. Ci poszli za tropem rzuconym przez kobietę - że Kaczanow ma córkę pracującą kiedyś w branży porno. "Jego córka to gwiazda porno! A on taki bogobojny. Sprawdźcie" - powiedziała kobieta dziennikarzom.
Pytanie brzmi tylko, czy wytykanie mu poczynań córki, ma jakikolwiek związek ze sprawą, której broni? Po kilku godzinach gazeta.pl zmieniła tekst na temat Kaczanowa. Zniknął też tytułmówiący, że "córka obrońcy krzyża jest gwiazdą porno".
To jest znak naszych czasów! Wyborcza jest tak szybka w wyciąganiu ohydnych brudów na ludzi, których nienawidzi i których chce zniszczyć, że prawdziwy brukowiec za nią nie nadąża i musi ją cytować. Najlepsze jest to, że Fakt ich poucza za przekroczenie granic etyki zawodowej!
Temat znaleziony via blog Andrzej Jareckiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)