No i mamy kolejny przekaz dnia w Walterowni, który trzeba odkłamywać.
Schemat jest prosty. Pan redaktor zaprasza do siebie dwóch rzekomo obiektywnych ekspertów, komentatorów, których zadaniem jest pozorować dyskusję. Celem dyskusji nie jest oczywiście wymiana argumentów i kontrargumentów, lecz wspólne atakowanie wyznaczonego celu. Takim celem ostatnio jest Jarosław Kaczyński, którego nie udało się dorżnąć w czasie kampanii wyborczej.
Chyba najlepszym określeniem na ten typ przekazu jest "strojenie emocji". Proszę zauważyć, że nie są przekazywane argumenty merytoryczne, lecz budowane pewne skojarzenia: osoba + zła emocja. Paradoksalne jest, że ten spektakl odbywa się w programie nazywającym się "Fakty po Fakty". Podkreślam, nie ma w nim faktów, są tylko opinie.
Całość opiera się na bardzo prostym schemacie pozornej przyczynowości, pozornym związku skutkowo-przyczynowym. Prosty człowiek tego błędu logicznego nie wyłapuje, bo musiałby znać krytykę idei przyczynowości Davida Hume'a. Błąd ten powstaje wtedy, gdy przypisujemy pewnym wydarzeniom związek przyczynowy, bo wystąpiły kolejno po sobie. Następstwo czasowe nie jest dowodem.
W rozmowie biorą udział terapeuta Andrzej Komorowski oraz socjolog Edmund Wnuk-Lipiński. Akurat panu Wnuk-Lipińskiemu nie mam nic do zarzucenia. Może jedynie to, że swoją obecnością nadaje całości pozór debaty. Taki kwiatek do kożucha.
Tą audycją na S24 zajęła się już Janina Jankowska. Zwróciła uwagę na to, że >>uniwersalny ekspert od seksuologii do spraw społecznych rzucił w swej wypowiedzi słowa "nacjonalizm" i "faszyzm", prof. Wnuk Lipiński, którego niezwykle cenię, w postawie Kaczyńskiego widzi przyczyny braku poczucia bezpieczeństwa Polaków, jakby w Polsce nie było rządu.<<
Proszę zwrócić uwagę jak często ostatnio padają słowa Kaczyński plus faszyzm w jednym słowotoku.
Poniżej parę moich dodatkowych obserwacji:
Wnuk-Lipiński: "[...] włączany jest w to krzyż i powoduje to wśród katolików oburzenie."
CO CHCE NAM POWIEDZIEĆ: Kreowane są tutaj emocje przez przekaz: "Jako katolik powinieneś być oburzony. Jesteś oburzony."
Dlaczego ktoś chce nam wmówić, co mamy czuć?
Terapeuta Komorowski: "zmienił się sposób narracji prowadzony przez Jarosława Kaczyńskiego. To z kolei zrodziło u wyborców tak wiele emocji. Proszę zauważyć, że krzyż mówi o pokoju, a ktoś przynosi tam granat."
CO CHCE NAM POWIEDZIEĆ: Mamy trzy zdarzenia, które Komorowski ubiera w pewien ciąg przyczynowy: "Kaczyński zmienił narrację" -> "Wyborcy zmienili emocje" -> "Ktoś przyniósł granat". Terapeuta Komorowski kreuje domysł, że to Kaczyński jest winny za przyniesienie granatu, ale nie uzasadnia tego.
Przypomnę tylko, że granat przyniósł przeciwnik krzyża. Ludzie od krzyża modlą się w pokoju i nie stosują takich metod. Dlaczego więc nie jest to wina Komorowskiego albo Palikota, tylko zawsze Kaczyńskiego?
Dlaczego ktoś chce nam to wmówić?
Oprócz tego terapeuta Komorowski powiedział coś, co nie do końca potrafię rozszyfrować - prostackość przywlokła pod krzyż grupę ludzi. Z dostępnego nagrania nie mogę wydobyć, którą grupę miał na myśli - obrońców czy napastników.
W każdym razie jego przekaz został w tytule artykułu na portalu sformułowany tak "Polaków pod krzyż przywiodła prostackość".
CO CHCĄ NAM POWIEDZIEĆ: Jeśli nie chcesz być prostakiem, nie idź pod krzyż (nie broń krzyża?).


Komentarze
Pokaż komentarze (6)