Postwykształciuch Postwykształciuch
71
BLOG

Bezpatrioci nie głosują na PIS

Postwykształciuch Postwykształciuch Polityka Obserwuj notkę 6

Czysto teoretycznie racja moralna jest po stronie PIS. Dlaczego PIS ma więc ograniczone poparcie? Dlaczego w swojej obecnej narracji wyborczej nie będzie w stanie zdobyć tylu głosów, aby samodzielnie rządzić?

Widzę następującą uproszczoną klasyfikację wyborców:

  • prawicowi patrioci - uważający, że takie sprawy jak lustracja, rozwikłanie katastrofy smoleńskiej, suwerenność w polityce zagranicznej są imponderabiliami, priorytetami.
  • antypatriotyczni postkomuniści - zainteresowani zwalczaniem tego co powyżej, bo się tego boją.
  • wyborcy 'tu i teraz'  - obojętni na to co powyżej.

Pierwsze dwie grupy nie wymagają objaśnień. PIS nie może w żaden sposób sięgnąć po wyborców z drugiej grupy, a wyborców z pierwszej ma "w abonamencie". Druga grupa głosuje w całości na SLD i częściowo na PO.

Kluczowa staje się grupa trzecia. Jest to grupa, która nie sięga wzrokiem poza swój własny dobrobyt. Jest to grupa ludzi, którym jest obojętne, czy żyją w państwie, które się nazywa Polska, PRL, Kraj Priwiślański, eurowojewództwo nadwiślańskie. To są ludzie, którzy głosowali na Bronka, ale nie chciało im się przyjść na święto Wojska Polskiego 15 sierpnia. Po prostu kosmopolici lub tutejsi bez aspiracji państwowościowych. Dla nich ważny jest stan dobrobytu na dziś.

To nie jest coś wykształconego przez komunizm. To jest odwieczna cecha kulturowa. Mówi się, że Słowianie nie wykształcili własnych struktur monarszych, bo wygodnie im się żyło we wspólnotach lokalnych. Słowianie to pacyfiści. Na wojny się nie wybierali, woleli w spokoju na wsi uprawiać swoją ziemię i konsumować dobrobyt. Do Słowian z zewnątrz przybywali wojownicy o innej kulturze, na przykład tacy Piastowie, Rurykowicze. Przejmowali nad nimi monarszą kontrolę i dopiero wtedy zaczynała się jakaś państwowość związana z wyznaczaniem granic terytorialnych, ale przede wszystkim z prowadzeniem podbojów.

Złota wolność szlachecka polegała właśnie na tym, że nie chcieliśmy prowadzić podbojów, a już na pewno nie chcieliśmy ograniczać swojego dobrobytu płaceniem podatków do kasy monarszej, aby monarcha miał czym płacić żołd wojsku i miał za co prowadzić podboje.

Dziś ta grupa jest zainteresowana ZACHOWANIEM STANU DOBROBYTU. Mamy grupę ludzi w wieku 25-35 lat, którzy wzbogacili się w ostatnich latach i obecnie nic im nie przerwało tego wzbogacania. Będą oni więc zachowawczo głosować nad utrzymaniem status quo, w którym się znajdują. Obecnie status quo oznacza głosowanie na PO, więc PO ma ich pasywne poparcie. Świętem narodowym tej grupy ludności nie jest 11 listopada, ani 15 sierpnia, ale tzw. Święto Świętego Spokoju.

Częściowo też bierze się to z kultury fornala folwarcznego. Jest to pewna świadomość o charakterze apaństwowym, biernym. Ludzie z tej grupy nie biją sie o władzę. Oni wiedzą, że prowadzona jest wojna o władzę na górze, w której oni sami nigdy nie wygrywają. Tj. jestem chłopem pańszczyźnianym i albo będę chłopem pańszczyźnianym pod królem polskim, albo pod królem pruskim albo pod carem, ale w każdym przypadku mój los będzie wyglądać indentycznie, bo ja jestem na dole. Więc po co się bić? Bić się o to jakiego wyzyskiwacza sobie wybiorę? Lepiej jest stanąć z boku, gdy się pany za łby biorą. Niektórzy dziś marzą o tym, żeby przyszli Niemcy i tu zaprowadzili porządek, żeby można się było bogacić.

Gdzie to konkretnie widać? W całkowitym braku zainteresowania w takich sprawach jak umowa gazowa, sprzedaż przedsiębiorstw państwowych, bezpieczeństwo energetyczne, PZU. Ta grupa wyborców po prostu nie sięga wzrokiem dalej niż jej własne małe poletko. Oni nie rozumieją, że od dobrej umowy gazowej zależy to, ile płacą za gaz w domu, a więc ile pieniędzy wycieknie z ich portfela. Tusk może darować Gazpromowi miliard dolarów należnych nam opłat i nikt nie mrugnie okiem. Gdyby jutro jakaś duża spółka skarbu państwa została w jakiś sposób ukradziona, to byłoby to im obojętne. "Nie moje, więc co mam się przejmować?"

Kończąc ten wywód, PIS nie ma tej grupie NIC do zaoferowania. A wprost przeciwnie. PIS popełnia wielki błąd niedostrzegając tej grupy i widząc świat manichejski: patrioci kontra antypatrioci. A tu jest trzecia grupa: bezpatriotyczna. Tylko że ta grupa nie lubi, gdy się jej o tym przypomina lub co gorsza klasyfikuje jako antypatriotów.

Problem polega na tym, że partia polityczna nie jest w stanie w krótkim okresie zmienić świadomości wyborców. Nie da się zreedukować w ciągu roku bezpatriotów do patriotów. To jest zadanie na 20 lat.

Tak więc PIS musi mieć na dziś dwie oferty programowe. Jedną dla świadomych swoich poglądów patriotów, którą się kolportuje wybranymi, w pewnym sensie ukrytymi, kanałami. Takie kanały to na przykład Gazeta Polska, Tv Trwam, itp.

Ale trzeba mieć również ofertę programową "publiczną", która jest skierowana na tych, dla których jest ważna tylko micha, fura i komóra. Dla tej grupy wyborców notoryczne przypominanie o katastrofie smoleńskiej mija się z celem, bo oni to mają po prostu W DUPIE. Do nich trafią tylko przekazy odwołujące się do ich stanu dobrobytu. Albo mówimy jak ten dobrobyt zwiększyć albo straszymy ich jak konkurencja polityczna chce im ten dobrobyt zabrać!

W jakimś sensie PO to rozumie. Oni postraszyli wyborców tym niedobrym czarnym ludem Kaczyńskim, który przyjdzie i zabierze im ich święty spokój.

Na dzień dzisiejszy widać, że Kaczyński czeka na cud katastroficzny, tj. on czeka na to, aż zły stan gospodarki, finansów publicznych samoistnie pogorszy stan dobrobytu wyborców PO, którzy wtedy sami przybiegną do PIS. Może mieć rację, bo taki jest trend w gospodarce. Podwyżka podatku VAT może jedynie zaszkodzić. Jednocześnie swoją retorykę wystąpień publicznych JK kieruje w całości do grupy patriotycznej, którą przecież już posiada na własność. Ale tam przecież nie poczyni większych zdobyczy. Kto chce lustracji, kto nie ufa Rosjanomi, kto się przebudził 10 kwietnia, ten już głosuje na PIS.

Wydaje się, że tzw. liberałowie z PIS mają chęć pozyskania tych bezpatriotów, których nazywają wyborcą centrowym. Dlatego potrzebne jest stworzenie w ramach PIS takiego skrzydła, frakcji, które mogłoby zająć się przekazem skierowanym do tych wyborców. Trzeba by to jakoś nazwać, może tzw. Młody PIS. Dzielenie partii na dwie partie to zły pomysł, ale tworzenie wewnętrznej frakcji ma sens, o ile przez wyborców zostanie uznane za wiarygodne.

 

Dobro Ojczyzny najwyższym nakazem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka