Postwykształciuch Postwykształciuch
91
BLOG

PIS utracił kontrolę nad komunikacją

Postwykształciuch Postwykształciuch Polityka Obserwuj notkę 12

PIS utracił kontrolę nad komunikacją.

Chodzi o komunikację z wyborcą. Widać to wyraźnie po aferze z Krzywonos.

Kaczyński myślał, że problemem są nieprzyjaźni dziennikarze, zadający tedencyjne pytania i narzucający temat wywiadu. Dlatego zrezygnował z wywiadów na korzyść wywiadów wewnętrznych na stronie www.pis.org.pl oraz oświadczeń na konferencjach prasowych.

Ale okazuje się, że każda dłuższa wypowiedź zostaje przez media przycięta do takich fragmentów, które są szkodliwe dla PIS, a w szczególności Kaczyńskiego. I tylko te framenty słyszą wyborcy. W takim środowisku nie da się po prostu prowadzić komunikacji z wyborcą, bo wszystko w przekaźnikach zostanie wypaczone na odwrót.

Co do "afery Krzywonos":

Wysłuchałem całego wystąpienia JK. Całość była inteligentnie napisana. Wypowiedział się pozytywnie o ekspertach (sic!) i trochę się pochwalił bratem. Ale odnośniki do osób były tylko elementem pewnego dłuższego wywodu o tematyce rzeczowej, że w życiu musimy dla dobra Polski być odważni.

Krzywonos najwidoczniej tego nie zrozumiała. Albo, i jest to dosyć prawdopodobne, była dokładnie wyszkolona przez ekspertów medialnych na temat tego jak ma Kaczyńskiemu ROZPIEPRZYĆ narrację. Jej atak składał się z szeregu ogólnych haseł nie odnoszących się do treści wystąpienia JK. W sumie mogłaby wyjść i to samo nakrzyczeć na Tuska, na Bronka, na Śniadka.

Co zrobiły media? Jak to zostawiły?

Kaczyński mówił przez 14 minut. W telewizji zostało 10 sekund. Usłyszeliśmy następujący przekaz:

JK: "Nie wolno kłamać, nie wolno ludźmi manipulować." Henryka:"Pan niszczy pamięć Lecha!"

Jak widać w takim zestawieniu słowa Kaczyńskiego jeszcze bardziej go pogrążają, sygnalizują hipokryzję. Podkreślam, przekaz komunikacyjny był całkowicie inny niż Kaczyński planował pisząc przemówienie.

Wniosek z tego wszystkiego jest taki, że Kaczyński powinien od tej chwili mieć żelazną kontrolę nad swoimi wypowiedziami i absolutnie nie wypowiadać się bez zastanowienia się, jak każde słowo za chwilę zostanie użyte przeciwko niemu.

Nie można już używać długiej formy wypowiedzi. Trzeba wybrać sobie trzy tematy dnia i prasie jej odczytać w postaci maksymalnie skrótowej - równoważniki zdań. Prasa, telewizja muszą COŚ pokazać. Jeżeli dajemy im tylko 30 sekund materiału, to nie mają wyboru - muszą pokazać dokładnie to.

Przykład:

Dzień dobry Państwu:

  • Podwyżka podatków PO zaszkodzi biednym polskim rodzinom i gospodarce.
  • Rząd chce przejąć oszczędności emerytalne Polaków, bo źle zaplanował budżet i brakuje mu pieniędzy.
  • Rząd nie zadbał o obecność naszych ludzi w kadrze dyplomatycznej UE.

Dziękuję za uwagę.

I tyle.

Jeżeli trzeba coś rozwlekle wyjaśniać, ma to robić jakiś pomagier.

P.S. Oczywiście można sobie wybrazić kolejny etap orwellizmu, na którym nawet ta strategia komunikacyjna nie pomoże. To etap, na którym wypowiedzi polityka już w ogóle się nie pokazuje. Nie jest on do niczego potrzebny i mówi się o nim, wkłada słowa do ust,  oskarża, potępia, całkowicie bez jego udziału. To etap na którym padają stwierdzenia typu "gdyby Kaczyński się wypowiedział, to na pewno byłoby to coś obrzydliwego" i wystarczają one w całości za dyskurs. Dyskurs, którego celem jest podtrzymanie nienawiści mas do polityka. Tego typu działania już prowadzi Wyborcza piórem np. Mazowieckiego.

 

Dobro Ojczyzny najwyższym nakazem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka