PO to partia konserwatywna, PIS to partia rewolucyjna.
Czytawszy Ziemkiewicza taka mnie myśl naszła, że może należy inaczej spojrzeć na podział sceny politycznej w Polsce.
Zostawmy na chwilę te wszystkie kryteria podziału jak podatki, krzyże i tak dalej. To są właściwie tylko objawy uboczne. Ziemkiewicz pisze o tym, jak ugruntowany establishment wszelakich samorządów, obecnie związany z PO, tępi wszelkie ruchy i postacie alternatywne, szufladkując je jako pisowców. Bo jak wiadomo, pisowiec to ktoś przeciwstawiający się PO. I to nie jest błąd. Dokładnie taka jest poprawna REALNA definicja tegoż zjawiska!
Na scenie politycznej każdego kraju jest miejsce na przynajmniej dwa stronnictwa. Stronnictwo tych, co mają stołki i konfitury i nie chcą ich oddać. Oraz stronnictwo tych, co mają mało i chcą obalić tamtych. Pierwsi już od dawna w XIX wieku byli nazywani konserwatystami, a ci drudzy rewolucjonistami.Po prostu pod sceną polityczną jest zaplecze dla takich dwóch partii. A partie na scenie są po prostu EMANACJĄ tego co jest pod spodem.
Można powiedzieć, że w latach 90tych SLD było emanacją establishmentu hamującego zmiany. SLD się na własną prośbę spektakularnie skompromitowało, więc powstało miejsce na nową partię i właście w to miejsce weszło PO po roku 2005.
Dlatego nie należy się dziwić, że PO będące partią mającą początkowo (chyba uczciwe) reformatorskie zapędy przeszło na pozycję obstrukcji reform. PO dopasowało się do tego, co podszeptuje im ich zaplecze. Nie to widoczne, ale to właściwe, wszelkiego rodzaju koterie w strukturach samorządowych, biznesy lokalnego monopolu, itp.
PO weszło w garnitur partii zachowania zdobyczy establishmentu, strachu przed rozliczeniem i w tym sensie jest konserwatywna i antyrewolucyjna. Jedyne reformy jakie teraz zaproponuje, to te korzystne dla establishmentu.
Natomiast PIS staje się w tym ujęciu partią ludzi rozczarowanych bieżącym stanem rzeczy, wykluczonych, niezadowolonych. W tym sensie PIS to faktycznie typowa socjalistyczna partia z XIX wieku dążąca do obalenia niesprawiedliwego systemu. ( Proszę zwrócić uwagę, że tamto SLD w tym ujęciu WBREW SWOJEJ NAZWIE było właśnie konserwatywno-antysocjalistyczne.)
W tym sensie grubas Kalisz miał prawie rację nazywając PIS partią antysystemową oraz oskarżając: "PiS działa przeciw demokracji parlamentarnej". Komuch Miller powiedział dokładnie tak: "To partia antysystemowa. Istotą jej programu jest negacja ostatnich 20 lat polskich przemian. PiS chce wrócić do roku 1990 i zbudować wszystko od nowa. Tym razem na swoich warunkach" - ocenia były premier. Inaczej jest z PO, które zdaniem Millera może być traktowane jako "normalny, demokratyczny konkurent do władzy".
Tak, PIS to partia z nurtu rewolucyjnego. Ale nie jest celem tego ruchu obalenie systemu demokracji. Istotą tego ruchu jest obalenie establishmentu zgodnie z hasłem Cejrowskiego: "Wszyscy won!". Taki cel można zrealizować w ramach systemu demokratycznego. Establishment to doskonale wie i wmawia ludziom, że tylko establishment jest jedynym gwarantem obrony demokracji.
W podświadomym rozumieniu przedstawiciela establishmentu, jakim jest Miller, normalny, demokratyczny konkurent do władzy to taki, który NIE KWESTIONUJE zdobyczy establishmentu po 1990 roku. I właśnie tego najbardziej się boją.
Moim zdaniem J.Kaczyński doskonale to czuje. Ma wielki kapitał doświadczenia politycznego. Za swojego życia oglądał przynajmniej pięć rewolucji niezadowolnych ludzi. 1970, 1981, 1988, 1993, 2005. Mowię szeroko "rewolucje", a chodzi po prostu o ruch niezadowolonych dążący do odebrania władzy establishmentowi. Za komunizmu niezadowolenie mogło się zrealizować tylko w postaci buntu. W demokracji mamy bezkrwawy sposób zmiany reżimu. W sposób oczywisty Kaczyński gra na niezadowolenie społeczne, zresztą nie po raz pierwszy w swojej karierze. W tym ujęciu musi ciągle powtarzać, że jest źle, a będzie jeszcze gorzej. Największym błędem jest mówienie, że wszystko jest cacy, mamy superprezydenta, a wszyscy rządzący to wspaniali fachowcy.
Jeżeli zgadzacie się z powyższym, to chyba przyznacie mi rację, że jestem lepszym politologiem niż ten politolog co się tak bardzo ostatnio wymądrzał...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)