Nie pamiętam kto, ale jeden z blogerów stwierdził, że Jarosław Kaczyński ma pewną nadzwyczajną zdolność. Polega ona na tym, że gdy JK mówi rzeczy od dawna znane i prawdziwe, to natychmiast stają się one w oczach tzw. salonowej opinii publicznej absurdem i kłamstwem. Oczywiście nie jest to jego cecha, tylko cecha tychże obserwatorów.
Ja pozwolę od siebie dodać, że nasza zbiorowa pamięć jest nadzwyczaj krótka. Występuje jakieś zjawisko zbiorowej amnezji, bo zapominane są fakty i opinie sprzed zaledwie kilku lat. Potrafię podać dolną granicę tej amnezyjności. To tylko 4 lata.
Natknąłem się na taki ciekawy artykuł z "Wprost" z roku 2006. Jestem zaskoczony jak ostrych sformułowań można było wówczas używać w prasie tzw. mainstreamu bez narażenia się na zarzut o oszołomstwo i pisowatość. Panowie dziennikarze, jak boicie się dzisiaj pisać takie artykuły, to chociaż przedrukujcie stare!
A Sikorskiego należałoby spytać, jakiego porównania historycznego użyłby dziś do opisu obecnej umowy gazowej.
www.wprost.pl/ar/90039/Energetyczna-zimna-wojna/
Jerzy Marek Nowakowski
Energetyczna zimna wojna
... najbardziej nawet prozachodni Rosjanie nie uważają Kijowa za stolicę niepodległego państwa, a po drugie, że nawet dla nich dzieje Rosji to w istocie historia rosyjskiego imperium.
Współczesna Rosja to dziedzic imperium. Rząd poprzedników Władimira Putina zaczyna się na Iwanie Groźnym, by przez Piotra I, Katarzynę II i Mikołaja I zakończyć się na Stalinie. Rosyjskość definiowana jest przez ekspansję. Bo imperium, które się nie rozszerza, upada.
Budowę rurociągu rosyjsko-niemieckiego z pominięciem Polski (mimo zapewnień kanclerz Niemiec, że Berlin nie będzie podawać ręki Moskwie za plecami Warszawy) Sikorski porównał do paktu Ribbentrop-Mołotow.
Popiera go były litewski prezydent Vytautas Landsbergis. - Jak inaczej można nazwać umowę niemiecko-rosyjską, która nie była konsultowana z krajami UE, zwłaszcza z krajami sąsiedzkimi? - mówi Landsbergis. Porównanie z paktem Ribbentrop-Mołotow aż ciśnie się na usta. Takie umowy miały długą tradycję od rozbiorów Polskiprzez traktat w Rapallo z 1922 r. Cel się nie zmieniał: ustanowienie dominacji tandemu Berlin - Moskwa w Europie.
W krajach bałtyckich wypowiedź polskiego ministra była jednym z najważniejszych tematów politycznych. Sikorskiego poparł minister obrony Litwy.... Nie przypadkiem o ropie i gazie mówią ministrowie obrony. Chodzi bowiem o bezpieczeństwo. Rosja Piotra I wysyłała na zachód wojska, dokonywała rozbiorów i podbojów. Stalin używał partii komunistycznych jako agentury rosyjsko-sowieckiego imperializmu, a Putin z takim samym zamysłem powiększania strefy wpływów używa ostatnich argumentów, którymi dysponuje: ropy i gazu.
Celem polityki rosyjskiej jest odbudowa imperium.Nie dlatego, że Rosjanie tęsknią do statusu supermocarstwa z lat 70. i 80., a przynajmniej nie przede wszystkim dlatego. Główny powód to stwierdzenie faktu, że państwo rosyjskie działa w miarę sprawnie tylko jako motor zewnętrznej ekspansji. Putin dochodził do władzy jako człowiek, który zapobiegnie rozpadowi Federacji Rosyjskiej. I zapobiegł, tocząc wojnę w Czeczenii i ograniczając wolności obywatelskie. To jednak za mało - by imperium przestało się rozpadać, musi się zająć ekspansją.
Radosław Sikorski ma rację. Co więcej, porównanie rosyjsko--niemieckiego paktu gazowego z paktem Ribbentrop-Mołotow wypadnie niekorzystnie raczej dla pary Putin-Schröder. Umowa gazowa jest bowiem bardziej agresywna od paktu z 1939 r.(będącego formalnie paktem o nieagresji). Poza tym cele obu dokumentów są takie same - podzielić się wpływami na obszarze między Rosją a Niemcami. Naciski wywierane przez niemiecką kanclerz na państwa bałtyckie i Polskę współgrają z groźbami Rosji.
My powinniśmy po prostu robić to, co do nas należy, a więc oczekiwać od kraju sojuszniczego, jakim są Niemcy, zachowań godnych sojusznika i przeciwstawiać się tworzeniu rosyjsko--niemieckiego kondominium.
Co się od tego czasu zmieniło? Ulubienica dziennikarzy, PO, jest u władzy. Sikorski nie jest ministrem obrony, tylko ministrem spraw zagranicznych. W Rosji dalej rządzi Putin, w Niemczech Merkel. Nordstream - ten "agresywny pakt" - jest w końcowym etapie budowy i jeszcze przyblokuje gazoport. Zawierana jest szkodliwa umowa gazowa. Czy można więc powiedzieć, że nie przeciwstawiono się tworzeniu rosyjsko-niemieckiego kondominum?
Znajdźcie mi odważnego mainstreamowego dziennikarza, który dziś napisze, że celem polityki rosyjskiej jest odbudowa imperium!


Komentarze
Pokaż komentarze