Postwykształciuch Postwykształciuch
784
BLOG

JK ma rację. Kontroler trochę źle naprowadzał Tupolewa.

Postwykształciuch Postwykształciuch Polityka Obserwuj notkę 3

 

Zainspirowany tym artykułem postanowiłem zrobić na podstawie stenogramów wykres, którego jeszcze nikt nie zrobił. Chodzi o graficzne przedstawienie odległości od pasu względem czasu. Dotychczas były publikowane tylko wykresy wysokości względem odległości. Po co coś takiego? Bo w ten sposób można ładnie wykazać niespójność między tym co mówił kontroler ze Smoleńska a rzeczywistością.

Wykres należy czytać podobnie jak inne wykresy o Smoleńsku: nalot następuje od prawej do lewej według osi czasu. Jednocześnie odległości od pasa są odznaczone od góry w dół aż do zera. Wykres ma tą przyjemną cechę, że odległości zastępują nam pierwotne wysokości. Przecież samolot powinien znaleźć się na wysokości zerowej w tym samym miejscu, w którym będzie w odległości zerowej (plus minus poprawka bezpieczeństwa 30 metrów, której nie daję na wykresie ze względu na czytelność). Jednocześnie czas zastępuje nam na tym wykresie odległości w poziomie. Jest to sensowne, bo samolot mniej więcej zachowuje tą samą prędkość i pokonuje podobne odcinki drogi w tym samym czasie. Czas staje się więc dobrym zamiennikiem pokonanej odległości.

Chciałbym tu podkreślić, że wszystkie hipotezy oparte na spowolnienu samolotu w ostatniej fazie lotu są błędne. Opierają się one na mierzeniu odcinka między 2 kilometrem podanym przez kontrolera a pozycją bliższej naprowadzającej. Kontroler nie jest dokładną, wiarygodną metodą pomiaru! Uważam również, że teorie o manipulacji taśmy opierające się na tym rzekomym spowolnieniu nie mają podstaw.

Na czerwono oznaczyłem odległości podawane przez kontrolera od 10 kilometra do 2 kilometra. Na zielono zaznaczyłem znane nam trzy punkty pomiarowe. Sa to obie radiolatarnie naprowadzające oraz drzewo. Dodatkowo pociągnąłem krzywe regresji liniowej.

Co wynika z wykresu? Okazuje się, że komendy kontrolera bardzo ładnie układają się w jedną linię. Naprowadzanie było bardzo miarowe. Proszę spojrzeć, gdzie (kiedy!) linia czerwona przecina się z odległością zero. Przecina się ona dokładnie w sekundzie, w której nastąpiło uderzenie w drzewo.

Zaznaczam, że jestem totalnym laikiem lotniczym. Interpretuję to w ten sposób, że pilot mógł się opierać na odliczaniu kontrolera w celu przyziemienia w pas dokładnie w punkcie zero. On się po odliczaniu spodziewał dotknięcia pasa dokładnie w tej chwili, gdy uderzył w drzewo (t=41:00). To jest tak, jakby leciał na słuch. Powinien był jednak lecieć według zielonej linii, go pas był dalej o około 10 sekund. (patrz przecięcie t=41:10, odległość=0km)

Problem polega więc na tym, że kontoler prowadził samolot w ziemię o ok 900 metrów za wcześnie i dziesięć sekund za wcześnie. Można to wytłumaczyć na parę sposobów. Pierwszy to zamach. Drugi to niedokładny radar (plus minus 500 metrów?) . Trzeci to niechlujność odliczania kontrolera. Czwarty to celowe wyprzedzające naprowadzanie kontrolera dla maszyn typu wojskowego, żeby nie przestrzeliły nad pasem (?). Nie wypowiadam się na temat fałszywych APMów, bo nie mamy żadnych przesłanek o ich istnieniu.

Jako przyczynę katastrofy mamy więc do wyboru:

1. Zamachowe naprowadzanie.

2. Ruski burdel.

3. Lekkomyślność pilota lądującego we mgle na odliczanie.

Nie wiem, która jest prawdziwa. Ja tylko na podstawie stenogramów twierdzę, że samolot nie był w tej odległości od pasa, którą podawał kontroler.

Na tej podstawie proponuję swoją wersję, która może byc równie błędna jak kilkadziesiąt pozostałych:

Kontroler wyprzedzał podawanie wysokości, żeby sprowadzić samolot pod chmury na 500-1000 metrów przed pasem startowym. Chodziło o to, żeby wyrównać lot na ostatnim odcinku. Oczekiwał od pilota, że nie zejdzie poniżej wysokości decyzyjnej nie widząc ziemi, tj. nie będzie próbował lądować na ślepo. W tej wersji kontroler tylko podprowadza samolot we właściwe okolice, ale nie prowadzi pilota do końca.

Pilot natomiast kierował się odliczaniem kontrolera tak, żeby zgodnie z odliczaniem trafić w pas dokładnie w punkt zero. Do końca nie widział ziemi i dał się prowadzić po prostej linii. 

Katastrofa była więc wynikiem błędnych wzajemnych oczekiwań.

P.S. Nie wiadomo, czy kontroler odliczył jeden kilometr od pasa. Na stenogramie tego nie ma. Wiadomo jednak, w którym miejscu zgodnie z jego logiką ten kilometr powinien był być odliczony.

 

Kto chce odtworzyć wykres we własnym zakresie lub poprawić parametry (może zrobiłem błąd?) może to zrobić na podstawie poniższych tabelek.

 

Czas Odległość fizyczna Obiekt
10:39:52,20 6,1 Dalsza naprowadzająca
10:40:56 1,1 Bliższa naprowadzająca
10:40:59,70 0,88 Drzewo

 

Czas Odległość według kontrolera
10:39:08 10
10:39:30 8
10:39:49,90 6
10:40:13,50 4
10:40:26,60 3
10:40:38,70 2

 Update:

Te same dane,  tylko odwrócony wykres. Czerwona linia oznacza, gdzie pilot myśli, że jest na podstawie odliczania kontrolera. Zielona linia oznacza, w jakiej odległości się faktycznie znajdował.

Dobro Ojczyzny najwyższym nakazem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka