Postwykształciuch Postwykształciuch
156
BLOG

Opowieść z krainy ordynacji proporcjonalnej

Postwykształciuch Postwykształciuch Polityka Obserwuj notkę 3

www.freepress.org.pl/deb251007.doc

 

 

Zapis debaty

Ordynacja wyborcza - demokracja partyjna czy obywatelska?              

25 października2007

 

Mariusz Wis: Oczywiście. Dlaczego ja jestem tego klasycznym przykładem?Może państwa będzie interesował mój przykład. Rok temu szefowa warszawskiej Platformy zadzwoniła do mnie i spytała, czy chciałbym startować w wyborach samorządowych. Powiedziałem, że nie jestem członkiem partii, ale bardzo proszę, ale dlaczego? Bo my, Platforma, chcemy ruszać systemem jednomandatowym. A pan jest jednym z tych działaczy ruchu i tak dalej. Ja powiedziałem, że OK, ale ja jestem już człowiekiem dość dojrzałym, wypełniaczem listy nie będę, proszę bardzo, jeśli będę pierwszy (bo znam się na systemach wyborczych, hobbystycznie je badam) i jeżeli dostanę pierwsze miejsce, to tak, wystartuję w tych wyborach, bo ja wtedy te wybory wygram. No dobrze, dostanie pan pierwsze miejsce. No to ja mówię, że mam jeszcze taką prośbę. Ponieważ jestem dobrze znany w okręgu nr 4 na Woli, bo mam od 25 lat tam swój sklep spożywczy i znam ludzi. Tak 3 tysiące to powiedzmy z twarzy, osobiście. To ja poproszę panią, czy pani mogłaby mnie umieścić na pierwszym miejscu w okręgu nr 5, tam, gdzie nikt mnie nie zna. Ale dlaczego? Badam pewną sprawę teoretyczną, z zakresu systemów wyborczych i chciałbym zobaczyć, czy zostanę wybrany tam, gdzie nikt mnie nie zna. Ale czy potrafi pan wygrać? Proszę pani, gwarantuję, że wygram wybory. Wygrałem te wybory. Proszę państwa, z całą świadomością wykonałem następującą działalność przedwyborczą, propagandową. Nie zrobiłem nic. Ani jednej ulotki, ani jednego spotkania. Mało tego. Poprosiłem, żeby mnie zrobili tam, gdzie nikt mnie fizycznie nie zna. W okręgu nr 5 nikt mnie nie zna. Mój sklep jest w okręgu nr 4. Pamiętam, że jeszcze miałem takie dyskusje, że nie robię żadnej akcji. A ja mówię, spokojnie, że jestem profesjonalistą i że wygram te wybory. Mało tego. Napisałem tekst do kilku gazet, przedstawiając siebie jako człowieka, który będzie startował w wyborach. (...) W związku z tym powiedziałem, że nie zrobię nic i wygram. I skończyły się wybory. Wygrałem. Dostałem najlepszy wynik. A nikt mnie nie zna w okręgu. Nikt mnie w życiu nie widział. I to jest obrzydliwe w stosunku do wyborców. Ja jestem w dosyć małym gronie, po raz pierwszy to mówię publicznie

 

Krystyna Mokrosińska: Będziemy to publikować.

 

Mariusz Wis: Proszę bardzo. Wystawiam siebie, jako przykład obrzydliwości działania, braku szacunku do ludzi, do wyborców. Bo w demokracji wybory, to jest święto demokracji. Czy nie stać nas na to, polityków, bo w jakimś sensie jestem politykiem, czy nas nie stać na to, żeby ludzie w czasie wyborów czuli się dobrze? (...) dla samej tej prymitywnej, prostej, najprostszej na świecie idei, idei pod tytułem czuć się dobrze w czasie wyborów demokratycznych. Uważam, że dla tej jednej idei warto wprowadzić system większościowy jednomandatowy.

Dobro Ojczyzny najwyższym nakazem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka