migal.salon24.pl/242615,o-tragedii-w-lodzi-politycznie
Migalski znowu pisze, że strategia Kaczyńskiego do nikąd nie prowadzi. Ja mam trochę inne zdanie. Strategia Kaczyńskiego faktycznie nie przysparza mu NOWYCH zwolenników. Ale betonuje mu żelaznych starych zwolenników. Kaczyński po zabójstwie w Łodzi dysponuje milionami rozgrzanych emerytów zakreślających właśnie w kalendarzu dzień wyborów. A poparcie PIS zjechało do bazowego poziomu już parę miesięcy temu i się stamtąd już nie rusza. Więcej już naprawdę nie można stracić.
Jednocześnie taka strategia konfliktu odbiera PO ich planktonowych zwolenników, którym się coraz bardziej PO nie podoba. Rezultatem strategii jest więc ściągnięcie przeciwnika do swojego własnego poziomu. Za chwilę będziemy mieć dwie ubrudzone partie konserwatywno-liberalne i robi się miejsce dla kogoś trzeciego. Możliwe, że SLD wygra.
Sumaryczne poparcie dla PO i PIS spadło już z poziomu 80% do 60%. Istnieje pewna absurdalna szansa, że w wyborach 2011 obie partie uzyskają razem 55% (25 + 30 ?) i wtedy będą musiały się ze sobą ponownie przeprosić. Migalski wie, co to znaczy, bo opisał proces niepowstania tej koalicji w swojej książce.
Może dostaniemy wreszcie ten nasz POPIS w ramach małżeństwa z rozsądku pary, która się nawzajem zdradzała na lewo i prawo. Wiecie, do it for the children.
Poniższy wykres na podstawie sondaży Homo Homini dla Polskiego Radia. Może w innych sondażach to wygląda inaczej. Nie wiem. Wiem, że Gazeta Wyborcza przemilczała ostatni swój sondaż robiony w PBS DGA, w którym PIS ma 21%, PO spadło do 40% i jest to nagorszy wynik PO od grudnia 2009.
Przypomnę tylko, że sądząć po ilości zebranych podpisów poparcia dla kandydatów w wyborach prezydenckich, betonowych wyborców Kaczyńskiego jest dwa razy więcej niż Komorowskiego. PO ma więc jeszcze długą drogę przed sobą, nawet do poziomu 10%.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)