Kurcze, lubiłem tego historyka. Kiedyś.
Zbliżenie rosyjsko-niemiecko-francuskie przy wycofującej się Ameryce jest faktem. To nie jest kondominium?
| - To jest absolutna fantazja. | Ocena. |
| Czy Wielka Brytania jest kondominium Francji i Niemiec? Jest w pewnym sensie. Czy Francja jest kondominium Hiszpanii i Włoch, no w pewnym sensie tak. | Sprowadzenie do absurdu poprzez nieprzystający przykład. |
| Tylko taki wyraz daje fałszywe wrażenie, że ten kraj jest zupełnie bez siły, że nie ma swojego głosu, nie ma wpływu. Jako kraj średnich rozmiarów Polska ma dużo możliwości, przede wszystkim jeśli chodzi o działanie z partnerami. | Taki kraj musiałby CHCIEĆ użyć swojej "sredniej" siły. Kondominium polega na niekorzystaniu ze swojej suwerenności. |
| Każdy rozumie, że Rosja nie jest najłatwiejszym sąsiadem. Lepiej żeby na wschodzie była Szwecja, nie Rosja. Ale co mamy z tym robić? Mamy pójść na wojnę z Rosją, czy mamy używać tych samych metod jak oni? To jest nonsens. |
Sprowadzenie do absurdu poprzez wybranie najbardziej ekstremalnego przypadku vel reakcji (wojna). A dlaczego nie mamy symetrycznie używać tych samych metod? |
| O ile to możliwe musimy mieć lepsze stosunki z sąsiadami. I jeśli z góry twierdzimy, że jesteśmy zagrożeni, wtedy psychicznie będziemy słabsi. |
Nonsens. Świadomość zagrożenia jest konieczna do przeciwdziałania. Davies woli udawać, że zagrożenia nie ma, bo dzięki temu ON CZUJE SIĘ PSYCHICZNIE LEPIEJ. |
In re: kondominium. Rozumiem to w ten sposób, że Polska MA ZAKAZ wykonywania takich inicjatyw polityki zagranicznej, które byłyby konfliktowe z polityką Niemiec lub Rosji. To już jest poważne ograniczenie suwerenności. Wolno nam jedynie wykonywać działania, które im są obojętne. Jeszcze nas nie zmuszają do celowego szkodzenia sobie, ale można zaobserwować sytuacje, gdy bez korzyści dla siebie wykonujemy pewne działania korzystne wyłącznie dla nich.
W przypadku Daviesa mamy do czynienia z syndromem niewolnika, parobka. Z jednej strony Davies zaprzecza, że Rosja jest zła lub robi coś złego. A z drugiej przyznaje, że Rosja robi zło, ale wtedy twierdzi, że oni są zbyt silni, żebyśmy mogli się przeciwstawić. Takie "nikt mnie nie bije po twarzy, a jak nawet, to co ja na to poradzę?".
To jest postawa zaszczutego strachu, charakterystyczna dla wszelakich Rolickich i innych postpezetperowców. Oni się po prostu panicznie boją pewne rzeczy pomysleć czy wypowiedzieć.
Smutne, bo ten facet kreuje publiczne poglądy.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)