Mitrandir Mitrandir
404
BLOG

CO HARRY POTTER ZMIENIŁ W MOIM ŻYCIU

Mitrandir Mitrandir Kultura Obserwuj notkę 6

 Premiera ostatniej części filmowej sagi o przygodach niejakiego Harrego P. (znam też edycję książkową) skłania do pewnej refleksji. Staliśmy się przecież świadkami narodzin nowej jakości w kulturze globalnej. Powstała ikona, do której w jakimś sensie modlą się ludzie, z różnych szerokości geograficznych, wyznających różne religie, popierających różne ideologie i czczących mnóstwo innych - różnych - rzeczy. Ikona napisana (dwuznaczność tego słowa w odniesieniu do ikony jest całkowicie zasadna) zupełnie przypadkiem przez J. K. Rowling, również przypadkiem uczyniła z niej multimilionera. Zarobili na tym producenci filmów, gier komputerowych i gadżetów. Wszyscy zarobili, co mieli zarobić, albowiem cudowna machina rozwoju produktów rozrywkowych zadziałała bez zarzutu.

A ja? Dałem im zarobić. Kupiłem książkę, bilet do kina, okolicznościowy zestaw popcornu z napojem. Dlaczego? Bo chciałem wiedzieć, co będzie dalej. Przewracałem strona po stronie coraz bardziej opasłych tomów sagi, z niecierpliwością oczekując następnych adaptacji filmowych oraz… muzyki do nich (prywatne upodobanie). Wciągała prosta fabuła, w miarę jasne zasady - wbrew obiegowemu poglądowi, że Harry Potter nie był całkowicie jednoznaczną postacią - ale niech ktoś znajdzie nastolatka, który czegoś nie ma za paznokciami. Bohaterów było tylu, że każdy mógł sobie wybrać. W kolejnych rozdziałach znajdowaliśmy miłość, nienawiść, dobro i zło, wzruszenia i grozę - tej ostatniej było szczególnie dużo. Reasumując gnostycka opozycja światów świetnie się sprawdziła. Ostatecznie wygrało dobro, choć okupione mnóstwem ofiar w ludziach. No cóż, trochę jak na wojnie, ale też ostatnia część jest przecież o wojnie z Voldemortem, który niczym Hitler zorganizował sobie własne SS (śmierciożerców) i wypalał im znak, aby pamiętali kim są.

Co zatem zmienił Potter w moim życiu. Dużo, choć nie uczyniła tego fabuła książki. Tam może zmienić małe dziecko, które wraz ze swoim wzrastaniem, czytać będzie kolejne części. Jeśli przyspieszy może zrobić sobie krzywdę na duszy (takie memento). Dzięki Potterowi zrozumiałem, że świat otaczający mnie to świat logo, świat koncesji i praw autorskich. Świat, który paru ludziom dał zarobić niemal 20 mld dolarów w stosunkowo krótkim czasie. Bez globalizacji nie byłoby to możliwe, a przynajmniej tak szybko. Trwałoby to kilkanaście lat, jak to było w przypadku „Władcy Pierścieni” J.R.R. Tolkiena. Pomysł pani Rowling był genialny, ale bez sprawnej machiny biznesu rozrywkowego nie udałoby się z Pottera uczynić jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie, obok fajki Nike czy „M” McDonalds'a, z tą tylko różnicą, że ta konkretna marka niesie ze sobą wartości, których nie można zmienić, wdrażając nową kampanię reklamową. Szkoda, że Jezus, Budda czy Konfucjusz nie mają rozpoznawalnego logo, na tyle nośnego aby ludzie walili w dym do księgarń po nowy odcinek Ewangelii. Niestety Prorok z Mekki ma kilka niechlubnych symboli marketingowych, mimo, że jego religia jest nawet całkiem fajna (jeśli poczytać Koran - niekoniecznie słuchając wyznawców). 

Mitrandir
O mnie Mitrandir

Trudno pisać o sobie, szukając sensu, bo wszelkie kwalifikacje ideologiczne czy religijne a także zainteresowania naukowe stają się względne i jakoś "równouprawnione".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Kultura