Pewnie znowu mi się oberwie, lecz wracam do kwestii śląskiej. Przed II wojną światową Śląsk miał szczególną pozycję w Rzeczypospolitej. Utworzenie Aytonomicznego Województwa Śląskiego było uczciwym układem pomiędzy zmartwychpowstałą RP a Społecznością Ślązaków. Z jednej strony była to spłata długu wobec ludzi, którzy długie lata walczyli z germanizacją tych ziem, z drugiej świadomość, że tylko uznanie Ślązaków za naturalnych gospodarzy tej ziemi, jest najlepszym gwarantem wieczystego powrotu do Polski. Ślązacy okupili to ciężką daniną krwi podczas Powstań Śląskich.
Na mocy tego niezwykłego układu powstał Sejm Śląski. Działał on w latach 1922 - 1939. Nie będę tu opisywał burzliwych losy tego bodaj najciekawszego ciała konstytucyjnego II RP. Jednak pomimo antydemokratycznego kursu ekipy sanacyjnej to nie oni, a sowieccy namiestnicy zlikwidowali w maju 1945 ten ostatni demokratyczny bastion Ślązaków.
Mam głębokie przeświadczenie, że kwestia przywrócenia Sejmu Ślaskiego, to kwestia honoru. A też kwestia odrzucenia polityki Stalina, a też i Hitlera. Widać nadal w Polsce akceptowalna jest polityka tych złoczyńców.
Zresztą to widać. Łatwiej jest uzyskać obywatelstwo przez Żydow - ofiar paranoi komunistów w 1968 roku (obecnie w większości obywateli Izraela czy USA) czy jakiegoś Olisadebe, niż Polaków zesłanych do Kazachstanu, ofiar Stalina.
Mamy wobec Ślązaków dług honorowy. Potrafimy mu sprostać?
PS.
Tak się złożyło, że nie mam korzeni śląskich, jestem w 6 pokoleniu Łodzianinem. Po prostu tak odczytywać ten problem każe mi zwykła rzetelność. I mam nadzieję, że będzie to zrozumiane prze Dostojnych Blogerów.
Zapraszam do dyskusji.



Komentarze
Pokaż komentarze (19)