Światowa machina judaistyczna znowu zionęła ogniem, biorąc na cel Polskę pogrążoną w amoku euroazjatyckim. Izraelski dziennik Maariw wywala na czoło newsika, że za szatańskim planem pozbawienia IIIRP tarczy antyrakietowej stoi nie kto inny, jak prezydent Izraela Szimon Peres.
Okazuje się, że już dobrze ponad rok temu zaproponował Dablju Bushowi & Putinowi, żeby w zamian za rezygnację z rozmieszczenia tarczy USA w Europie, Rosja odstąpiła od instalacji rakiet w Kaliningradzie i zgodziła się na zaostrzenie sankcji międzynarodowych wobec mułłów w Teheranie.
Dablju nie chciał o niczym słyszeć. Za to Obama, jeszcze jako kandydat prezydencki, wyraził zainteresowanie, czego owocem były tajne rokowania, gdy już ulokował się w Białym Domu. W rezultacie Peres 18 sierpnia sfinalizował sprawę z rosyjskim prezydentem Miedwiediewem w Soczi.
Wg Maariwu „plan Peresa” jest trójczłonowy: Izrael zobowiązał się też (acz niechętnie), że nie rozwali irańskich instalacji jądrowych. W niedzielę Miedwiediew, siedząc na tle pamiętającego czasy carskie dębowego kredensu, powiadomił o tym niespodziewanie w wywiadzie dla CNN.
@
Zanim co, z letargu ocknął się b. carterowski doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Zbigniew Brzeziński (lektorzy newsów w Izraelu znowu od rana łamią sobie na nim język). W wywiadzie dla netowego The Daily Beat oznajmił: Amerykanie powinni zestrzelić izraelskie myśliwce, gdyby te w drodze do Iranu zawadziły o iracką przestrzeń powietrzną.


Komentarze
Pokaż komentarze (48)