Wedle najnowszych przecieków Izraelczycy - w porozumieniu z Białym Domem - zgodzili się odroczyć o trzy-cztery miesiące atak na instalacje nuklearne ajatollahów. Zwłoka jest uzasadniona, gdyż naciskany przez opozycję reżim w Teheranie - pod groźbą nowych sankcji - mógłby nagle złagodnieć...Daj Allahu amen!
Akcja militarna byłaby więc niepotrzebna, a odpalony z hukiem anno 2010 okazałby się rokiem niebiańskiego spokoju. W przewidywaniu takiego właśnie optymistycznego wariantu przewrażliwiony z natury Izrael postanowił wydać znowu wszystkim swoim obywatelom maski przeciwgazowe.
Ew. wyciszenie konfliktu z Iranem mogłoby przełożyć się też na inne zapalne punkty w świecie, umożliwiając np. izolację średnio sympatycznej al-Kaidy. Wymagałoby to rzecz jasna wzmożonego wysiłku umysłowego w celu zmiany słynnego AfgPak- czyli strategii wojny na froncie afgańkim i pakistańskim.
Jednocześnie punkt ciężkości przeniósłby się zapewne na lekko dotychczas zapomniane rejony globu. Z powagą warto traktować najnowsze przepowiednie Wielkiego Czarownika Meksyku (brujo mayor) - że popadający w coraz większy obłęd Hugo Chavez ruszy na wojnę z Kolumbią, a w Argentynie wybuchnie rewolucja.
Jeśli chodzi o Fidela Castro, to meksykański szaman (wraz z Newsweekiem z 10 razy już przewidywał jego zgon) nie chce gadać, bo... Fidel ma mocniejszą czarownicę.


Komentarze
Pokaż komentarze (39)