Udało się chyba powstrzymać odwieczną rywalizację cywilizacyjną między Doliną Eufratu i Doliną Nilu... Irak* tak dalece posunął się już z „demokratyzacją”, że za chwilę wchłonięty zostanie przez irańskich ajatollahów, w związku z czym Egipt dał za wygraną...
Przypuszczalnie prez. Mubarak uda się na długotrwałą kurację do niemieckiego Baden-Baden, a w pałacu prezydenckim w Heliopolis - na pozłacanych kanapkach w stylu „Ludwika XV - Faruka I” ... - przyjmować będzie oficjalnych gości jego następca gen. Sulejman.
Podobno rewolucje zawsze są kontynuacją poprzednich ustrojów**. Mechanizm ten sprawdził się znakomicie nad Nilem, gdzie 30-letnie panowanie Mubaraka (+ planowane przekazanie władzy synkowi) było ewidentnym dziedzictwem po egipskim monarsze Faruku I***.
Ten błękitnooki tłuścioch (140 kg) - znany głównie z upodobań hedonistycznych, w czasie II światówki namawiał Hitlera do zajęcia Egiptu. Z tronu zwalony został w 1952. - głównie dlatego, że 4 lata wcześniej nie udało mu się rozwalić świeżo utworzonego Izraela.
Resztę życia spędził na riwierze francuskiej i w księstwie Monako (jego siostra była pierwszą żoną ostatniego szacha perskiego Pahlawi poświęconego na ołtarzu „demokratyzacji” przez przez. USA Jimmy Cartera). Zmarł z przeżarcia w knajpie nad Tybrem.
@
*Pod zbawiennym wpływem USA
**Alexis de Tocqueville
***Z łaski Boga Król Egiptu i Sudanu, Suweren Nubii, Kordofanu i Darfuru


Komentarze
Pokaż komentarze (5)