Co byście powiedzieli na przykład na to, że jakaś mała, dobrze zorganizowana grupa pod wezwaniem... opanowała Facebooka, Twittera i YouTube, żeby zreformować miękko świat islamski. Mogliby to być „łagodni fanatycy” Obamy.
Główną i zarazem wspólną cechą „tsunami” w świecie arabskim oraz w Iranie jest pojawienie się masowej warstwy młodych, nieźle wykształconych i bezrobotnych ludzi. Tych procesów nie da już rady powstrzymać - są nieodwracalne.
Zmienił się też wyraźnie charakter protestów: nie ma ataków na „pałace prezydenckie” etc. - tłumy wiecują na placach. Oczywiście - zakrawa to na fantastykę - ale w Izraelu od paru tygodni mówi się, że w „fejsie płynie jakaś energia”...
W powszechnej świadomości ludzi zachodniej cywilizacji smutna sytuacja socjoekonomiczna w tropikach... objawiła się dopiero po wybuchu protestów w Tunezji i w Egipcie. Możliwe jednak, że ktoś zdiagnozował ją już wcześniej.
@
W przypadku Iranu - państwa wyznaniowego - sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana niż w krajach arabskich, gdyż struktury władzy autorytarnej zrośnięte są tam ściśle z zasadami wiary islamskiej. Tego ani w Egipcie, ani w Tunezji nie było.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)