Al-Kaida w płn. Afryce potępiła dziś Kadafiego, co potwierdza, że zwalczał dawniej tę organizację, która teraz zyskuje większe pole do popisu. Przypuszczalnie w Libii nastąpi „kantonizacja”, co otworzy przed chłopcami bin-Ladena całkiem nowe perspektywy*.
Zaledwie półtora roku temu „król królów” w brązowej kabotyńskiej opończy przewodniczył obradom Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Wtedy też właśnie oznajmił, że należy skasować Szwajcarię, a poszczególne kantony przyłączyć do Francji, Niemiec i Włoch.
Z kolei trzy tygodnie temu wyznał szczerze, że „wolałby Bliski Wschód bez Izraela”, który to bełkot też przeszedł bez wiekszego wrażenia (poza śmichami-chichami w Izraelu). Uwagę zwraca jedynie fakt, że trzeba już bulić 100 USD za baryłkę.
Tymczasem zresztą reakcje na giełdach nie są histeryczne, a reakcja świata na ludobójstwo** ogranicza się do mamrotania o bliżej nieokreślonych sankcjach. Ocknął się Elie Wiesel; Obama i Europa zgorszeni (Sarkozy pomstuje); Kadafiego potępia nawet Teheran.
@
*Na razie nie ma potwierdzenia informacji, że w Dernie na wschodzie Libii al-Kaida utworzyła islamski kalifat.
**Podobno najemnicy Kadafiego porywają zwłoki z kostnic szpitalnych i palą je, żeby zatrzeć ślady.
@
POLSKA-IZRAEL
Od wczoraj w Jerozolimie trwa polsko-izraelski dialog międzyrządowy. Reasumując: w zamian za izraelski hi-tech wojskowy, bezzałogowce, szkolenie pilotów na F-16, wspólne manewry itp. - poparcie Warszawy dla Jerozolimy w UE.


Komentarze
Pokaż komentarze (66)