Nie interesuje mnie dosyć wściekły antysemityzm lewacki i neohitlerowski, które to odmiany są nudne i przewidywalne, lecz jedynie ten najbardziej naiwny, tradycyjny, i zakodowany - wypływający z najgłębszych pokładów podświadomości - nazwijmy go niewinnie „zakościelnym”. Bez niego nie byłoby zapewne tych pierwszych.
Casus toruńskiego Rydzyka i jego niewinnego radyjka jest w obecnej fazie jednym z najdobitniejszych odprysków tego zjawiska, które należy traktować, powtarzam, w wymiarze ogólnoeuropejskim. Najnowszym potwierdzeniem tej śmiałej tezy był show prałata w Parlamencie Europejskim i nota polskiego MSZ do Watykanu.
Watykan odmówił stanowczo potępienia Rydzyka i jego antysemickich „przesłań” - stwierdzając, że jest to „wewnętrzna sprawa Polski”. Wg mnie takie podejście świadczy dodatkowo o tym, że Papiestwo nadal nie jest gotowe do rozliczenia win chrześcijaństwa z odwiecznego „kultywowania” antyjudaizmu w Europie.
Przypadek Rydzyka potwierdza raz jeszcze, że w Kościele istnieją różne nurty, zaś ten konserwatywny, sprzeciwiający się racjonalnemu dialogowi z judaizmem - wcale nie zamierza ustępować. Nie ułatwi to Watykanowi forsowanej usilnie procedury wyniesienia Piusa XII na ołtarze, wymagającej wstępnej debaty z Żydami.
Izrael najwyraźniej skłania się do kompromisu w tej sprawie i nie będzie domagał się ujawnienia „wszystkich archiwów Watykanu” z czasów II wojny światowej*. Główny Rabin Rzymu twierdzi jednak, że Pius XII „milczał przez trzy dni w obliczu deportacji do Auschwitz, zanim wezwał klasztory do ukrywania Żydów”.
Nie zdziwiłbym się zanadto, gdyby stanowisko Stolicy Apostolskiej np. wobec... Rydzyka w najbliższych miesiącach miało jeszcze ulec przedefiniowaniu.
@
*Na początku przyszłego roku w Muzeum Watykańskim wystawionych zostanie 100 historycznych eksponatów i dokumentów - utajnionych dotychczas w archiwach - pochodzących m. in. z okresu II wojny.



Komentarze
Pokaż komentarze (86)