Nie należy przywiązywać najmniejszej wagi do newsów londyńskiego „The Times”, bredzącego coś o tym, że w poniedziałek wyleciała w powietrze spora część irańskiego ośrodka atomowego w Isfahanie. Potwierdzają to jakieś fotki... satelitarne, którym „The Times” przyjrzał się dociekliwie.
Gazeta cytuje izraelskie źródła wywiadowcze, majaczące iż wybuch miał miejsce w ośrodku atomowym i „nie był dziełem przypadku”. Chodzi o zakład przekształcający „żółte ciasto” (uran niskokaloryczny) w gaz UF6, który potem trafia do wirówek w Natanzie i Qom gwoli dalszego wzbogacania etc.
Depesza o eksplozji w Isfahanie mignęła najpierw w serwisie irańskiej agencji „Fars”, ale błyskawicznie zniknęła i jakiś wicegubernator powiedział, że nic takiego nie miało miejsca w drugim co do wielkości mieście Iranu. Potem jeszcze inny ajatollah poinformował, że „wybuchła stacja benzynowa”.
Cicha wojna z mułłami mającymi parcie na „A” rozkręca się coraz bardziej i rokuje nadzieje na przyszłość. W Izraelu poinformowano dziś o odkryciu jakichś ciekawych mechanizmow biologicznych polegających na tym, że można stworzyć warunki, w których najgorsze mikroby samo się likwidują.
@
OFF-TOPIC: Żywię głęboki respekt do wybijających na chama wieloryby Islandczyków... Ponoć pochodzą od Wikingów, uwielbiają batoniki Prince Polo i gotowane baranie łby. Wczoraj jako pierwsi w wolnym świecie uznali „Palestynę”, a blondyna w tvn24 dalej siedziała tyłem.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)