„Izrael mógł być zamieszany w masakrę dokonaną 22 lipca przez Breivika, który nie mógłby zrealizować swych pomysłów bez pomocy jakiegoś państwa”. Tak wyartykułował szwedzki profesor Ola Tunander z Instytutu Badań Pokojowych w Oslo (PRIO) w naukowym czasopiśmie „Nytt NorskTidsskrift”.
Tunander, przynajmniej z pozoru, nie jest wcale pierwszym lepszym kretynem i palantem - w latach 80. zajmował się zagadnieniami „zimnej wojny” i wygenerował wiele prac naukowych. Według niego Izraelczycy mogli szukać pomsty na Norwegach za ich gorące poparcie dla tzw. sprawy palestyńskiej.
Wg nordyckiego akademika istnieją też nader poważne poszlaki związane z datą tragicznych wydarzeń na wyspie Utoeya. Otóż „22 lipca” 1946 roku Żydzi wysadzili w powietrze hotel King David w Jerozolimie, co mogło zmotywować zapatrzonego w żydowską ekstremę Breivika do jego czynu.
Ponadto „21 lipca” 1973 izraelski Mossad pomyłkowo zastrzelił arabskiego kelnera w norweskim Lillehammer, biorąc go za Hassana Salame, „architekta zamachu” na Izraelczyków podczas Olimpiady w Monachium. Następnego dnia norweska policja zdołała aresztować jednego z „agentów izraelskich”.
Dodajmy jeszcze: 22 lipca zaczęła się “Grossaktion” - deportacja 254 tysięcy Żydów z getta w Warszawie do Treblinki. W typowym dla siebie zacietrzewieniu byłbym zapomniał o “lipcowym manifeście” w prl i o 22 lipca A.D. 1306. - gdy Filip IV Piękny nakazał pierwszą masową łapankę na Żydów i wygnał ich z Francji.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)