W poprzedniej notce pod tym samym tytułem... - napisałem, że ambasador RP w Kopenhadze powinien był zabrać głos po tym, jak izraelski historyk z Jad Waszem oskarżył w Tivoli „polskich chłopów” o wymordowanie ponad 400 uciekinierów żydowskich na lubelszczyźnie. Nie chodziło zatem wyłącznie o kilkudziesięciu Żydów zaszlachtowanych w leśnej ziemiance.
Powiedziałem wyraźnie, że tego rodzaju dyskusje, wywołujące zrozumiałe emocje (i rzutujące na stosunki polsko-izraelskie), powinny być prowadzone na poziomie dywagacji między historykami obu stron. Wg mnie w tym konkretnym wypadku ambasador RP powinien był jednak przygotować się do tematu, co leżałoby w interesie obu starannie Wybranych Narodów.
Powtarzam: nie mam pojęcia, do jakich materiałów dotarł historyk Silberklang z Jad Waszem; nie znam go, pierwszy raz o nim usłyszałem w tej relacji ze „szklanej sali” w Tivoli. Co będzie, jeśli facet „sklonuje się” subtelnie w Tel Awiwie i w Jerozolimie - choćby w emocjonalnej reakcji na dostrzegalne już równie subtelne zmiany akcentów w podejściu MSZ w Wawie do Izraela?
Sprawa wykracza jakby poza dramatyczne wydarzenia w „Glassalen” w Tivoli... Tymczasem macie tu ich wersję przekazaną okrężnie (co też świadczy o zaawansowanej umiejętności dialogu) - przez ambasadę RP w Kopenhadze:
„Ambasador RP w Danii, p. Rafał Wiśniewski, z powodu kolejnych obowiązków, opuścił (normalnie, nie chyłkiem!) zorganizowane przez władze miejskie Kopenhagi spotkanie z okazji Dnia Holocaustu po trzecim z czterech przewidzianych w programie przemówień, które poświęcone było problematyce zbrodni przeciwko ludzkości w rządzonej przez Czerwonych Khmerów Kambodży. Również czwarte z zaplanowanych wystąpień nie miało bezpośredniego związku z historią Holocaustu.
„Przyjęta przez organizatorów konwencja spotkań w Tivoli w ogóle nie przewiduje dyskusji, oświadczeń ze strony publiczności czy możliwości zadawania pytań. Nasza placówka prowadzi od pewnego czasu dialog ze współorganizującym imprezę DIIS m. in. w sprawie udziału kompetentnych instytucji polskich w przygotowaniu którejś z kolejnych edycji Dnia Holocaustu w Kopenhadze.
"Warto może odnotować, iż podczas imprezy ubiegłorocznej dominowały wystąpienia wyjątkowo wręcz przyjazne Polsce i kulturze naszego kraju. Z DIIS współpracujemy również w związku z promocją duńskiego wydania książki T. Snydera pt. Bloodlands, która odgrywa istotną rolę edukacyjną w uświadamianiu miejscowym czytelnikom specyfiki wydarzeń z okresu II wojny światowej na terenach dawnej Rzeczpospolitej.
„Jakkolwiek wystąpienia prelegenta szwedzkiego, a zwłaszcza - izraelskiego tematykę Holocaustu na ziemiach okupowanej Polski (głównie przez pryzmat konfliktu postaw M. Edelmana i Ch. Rumkowskiego) traktowały raczej jako wątek uzupełniający czy też ilustrację szerszych rozważań o właściwej postawie moralnej w tak wyjątkowych, tragicznych czasach, to ostatni fragment przemówienia naukowca z Yad Vaszem niewątpliwie zasługuje na szerszą, poważną i naukową debatę z udziałem historyków polskich.
„W świetle powyższych informacji nie wydaje się jednak, aby spotkanie w kopenhaskiej Tivoli mogło być w jakimkolwiek sensie substytutem takiej dyskusji”.
Z poważaniem, sekretarz ambasady, Joanna Tamborska.


Komentarze
Pokaż komentarze (72)