Senior Asad, poprzedni rzeźnik z Damaszku, miał zwyczaj mawiać, że „nie przyjmuje żadnej broni o wartości poniżej miliarda dolarów”... W ten sposób określał dostawy uzbrojenia z ZSRR, za które ani myślał bulić. Coś tam chyba zamiast niego odpalali Rosjanom Saudyjczycy, ale raczej niemrawo.
Moskwa przez dziesięciolecia utopiła w Syrii monstrualną kupę szmalu. Po niekontrolowanym upadku Asada juniora szlag trafiłby też geopolitykę śródziemnomorską Putina. Być może także inne „biznesy” wyszłyby na jaw, gdyby kariera rzeźnicza Asada dobiegła końca w sposób mało przewidziany.
USA i Sarkozy nie chcą interweniować zbrojnie w Syrii, wiedząc, że potem byłoby tam jeszcze gorzej niż w Iraku i w Libii. Wszyscy wzięliby się za łby ze wszystkimi: sygnałem był wczorajszy podwójny zamach al-Kaidy w Aleppo*. W tej sytuacji najbardziej logiczny wydaje się tzw. scenariusz alternatywny.
Polegałby z grubsza na tym, żeby rozstać się z rzeźnikiem, wykopując go na zasłużoną emeryturkę np. do słonecznego Mińska. Zastąpiłby go któryś z licznych pociotków alawickich, o czym mogła być już mowa w czasie ostatniej wizyty szefów MSZ i wywiadu SWR - Ławrowa i Fradkowa w Damaszku.
@
*28 zabitych, 230 rannych.


Komentarze
Pokaż komentarze (32)