Podobno Izrael chciał wycisnąć jakieś zobowiązania z Obamy, że w razie niepowodzenia sankcji wobec Teheranu Amerykanie będą gotowi zastosować opcję zbrojną. Ponoć Obama się wykręcił, a wkurzeni Izraelczycy przestali informować Pentagon o swoich intymnych planach związanych z Iranem.
Tak przynajmniej pisze w swoim najnowszym wydaniu amerykański „Newsweek”, którego - odkąd w 2010. wywalił szarżującego antyizraelskiego publicystę, Fareeda Zakarię - zaczynam powoli znowu lubić. Wg tygodnika szef Mossadu Tamir Pardo przeprowadził ostatnio w USA tajne rozmowy.
Podobno chciał wysondować na spokojnie, co zrobiliby Amerykanie, gdyby Izrael, nie czekając na zaostrzone sankcje - nie pytając nikogo - rozwalił instalacje nuklearne w Iranie. Niestety wzbudzający zaufanie „Newsweek” nie zdołał wybadać, czy Pardo dostał w tej sprawie odpowiedź miarodajną.
Nadal trudno ocenić, czy zawirowania Waszyngton-Jerozolima, ujawnione przez „Newsweek”, są twardą rzeczywistością, czy też kolejną odsłoną ukartowanej przez USA i Izrael wojny nerwów (mającej zmusić do zaostrzenia sankcji). Ze słonecznego dziś Tel Awiwu nie wygląda to na zabawę.


Komentarze
Pokaż komentarze (40)