Wdowa po irańskim atomiście Musfafie Roszanie, który w styczniu wyzionął ducha w Teheranie, zakomunikowała dziś agencji Fars, że jego największym marzeniem było zniszczenie Izraela. Niezbadane są wyroki Allaha - „bomba magnetyczna” przymocowana do samochodu Roszana skróciła jego ziemskie zmagania.
Niezależnie od słodko-gorzkiego gruchania teherańskiej wdowy - reżim ajatollahów oskarżył dziś Izrael w Radzie Bezpieczeństwa, że w ramach „gier wojennych” taśmowo rozwala atomistów realizujących nuklearny program pokojowy. W sumie ofiarami gierek padła już doborowa piątka członków kadry naukowej.
Jednocześnie irański ekscelencja w ONZ stanowczo zaprzeczył, jakoby „republika islamska” stała za ostatnią falą nieudanych bądź niedoszłych zamachów antyizraelskich - w Bangkoku, Baku, New Delhi i w Tbilisi. Uzbierało się tego całkiem sporo, a „biegli” ostrzegają, że na tym bynajmniej nie koniec.
W większości wypadków ofiarami mieli być dyplomaci izraelscy, a sprawcami motocykliści z bombami magnetycznymi, co wskazuje na chęć szczerą... Wczoraj główny ajatollah Chamanei spotkał się z doczesnymi... atomistami, którzy obiecali solennie, że nie odpuszczą. Na wszelki wypadek tv pokazała ich od tylca.


Komentarze
Pokaż komentarze (32)