W atmosferze oskarowej zebrała się... w należącym do al-Dżaziry emiracie Katar „międzynarodowa konferencja w obronie Jerozolimy”. Nie zajmowałbym się raczej tym tematem - też wytrzeszczam gały na 300-metrowy czerwony dywanik - gdyby nie expose Mahmuda Abbasa* dotyczące Jerozolimy.
Otóż Abu-Mazen oskarżył Izrael o działalność mającą na celu - jak to określił - „całkowitą judaizację Jerozolimy”. Według niego Izraelczycy na próżno ze świecą w rękach poszukują śladów Świątyni Jerozolimskiej na Wzgórzu Świątynnym, gdzie stoją sobie spokojnie meczety Al-Aksa i „Na Skale”.
Wg Abbasa Izraelczycy robią wszystko, aby odseparować Jerozolimę od Zachodniego Brzegu - otoczyli Starówkę „murem apartheidu”, a całe miasto żydowskimi osiedlami. Abu-Mazen nie wspomniał naturalnie, że murek jest po to, żeby chronić przed jego aniołkami przybranymi w pasy samobojców.
Abu-Mazen wezwał 300 milionów Arabów i muzułmanów z innych krajów do masowego odwiedzania Jerozolimy, aby przeciwdziałać „judaizacji”. Oskarżył też Izraelczyków, że chcą zburzyć oba słynne meczety na Wzgórzu Świątynnym, żeby postawić tam wyimaginową szopkę jakiegoś Salomona.
Jak mawiał król Salomon, nic nowego pod słońcem.
@
OFF-TOPIC: Kolega Stefanicki z GW popisał się niezmiennie głęboką wiedzą nt. Syjonu & okolic, stwierdzając, że wg Sądu Najwyższego w Jerozolimie zwalnianie jeszybotników ze służby wojskowej jest „niezgodne z konstytucją”. 3 MAJA?
@
*Ksywa bojowa: Abu-Mazen


Komentarze
Pokaż komentarze (13)