Potwierdzają się moje hurra optymistyczne prognozy, że między Polakami i Żydami nigdy nie zabraknie okazji do miłej i swobodnej pogawędki. Optymizm jest tym bardziej uzasadniony, że co i raz dyskusje schodzą na płodny grunt objętego patronatem UNESCO dziedzictwa kulturowego w Auschwitz.
Już myślałem, że - gwoli chwilowego relaksu od Iranu - towarzyszyć będę myślami polskiemu arabowi „Pogrom” wysłanemu do Stanów i antyizraelskiej zadymiarze Jael Bartanie wysłanej do DK za euraski polskiego podatnika; a tu proszę, jaka niespodzianka... Wyskoczył zza winkla barak z Birkenau.
W 1989 roku Żydzi z budującego się dopiero Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie pożyczyli go na 20 lat od świeżo wyzwolonych spod komuny muzealników z Auschwitz-Birkenau.Jak znam zycie, barak miał być rekompensatą za zadymy z klasztorem i krzyżami pod dawnym magazynem cyklonu B.
W latach 80. stojący na terenie obozu budynek Starego Teatru (Theatergebaude), gdzie Niemcy składowali cyklon B - przerobiony został na konwent Karmelitanek Bosych. W lipcu 1989 r. nowojorski rabin Avi Weiss chciał wyłamać klasztorną bramę i został usunięty przez polskich robotników.
Afera buchnęła w świat - krzyże na Żwirowisku, biskupi & rabini, niedożywiony Świtoń – w końcu JPII kazał siostrom zmienić lokal, który przeznaczono na „centrum edukacyjne”. Takie były czasy; teraz dyr. Cywiński raczej nie występujący w barwach Kościoła, domaga się zwrotu baraczka.
Żydzi z Ameryki nie chcą oddać, żeby Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie nie „zatraciło autentyczności” - z drugiej strony Ameryka daje dolce, bez których autentyczność mogłoby zatracić muzeum w Auschwitz... Sprawa nade wszystko wymaga wystudzenia emocji, co właśnie zalecam obu stronom.
Tym bardziej, że chodzi tak naprawdę o połowę baraku, więc żaden Salomon etc.


Komentarze
Pokaż komentarze (63)