Turecki Tayyip Erdogan i wenezuelski Hugo Chavez - znani także z sympatii do Izraela - uspokajają, że pogłoski o ich rychłym zejściu są przedwczesne (walczą z rakiem). Lekarze dają Turkowi z dwa lata życia, ale on mocno liczy na pomoc Allaha; Latynos preferuje rzeźników w Hawanie i węszy wszędzie „syjonistyczny spisek”.
Jego zdaniem istnieje możliwość, że Izraelczycy podstępnie infekują rakiem czołowych liderów latynoskich i in. - popierających naród palestyński. U Chaveza pokłosie duchowe średniowiecznej Europy, gdy Żydów palono na stosach za „zatruwanie studni i rozsiewanie dżumy” - nakłada się na klątwę wielkiego Manitou*.
Palantom antysemickim różnego chowu nie podoba się akurat fakt, że Izraelczycy - chcąc unaocznić zagrożenia ze strony Iranu - przywołują pamięć o Holokauście i Księgę Estery**, odczytywaną aktualnie... w czasie świąt Purim. Księga opowiada o ocaleniu Żydów przed zagładą za panowania króla Persji (obecny Iran) Achaszwerosza.
Mnie z kolei podobają się np. oskarżenia ze strony palestyńskiego speca od szariatu***, Jusufa Abeisa, któremu szajba antyizraelska odbiła nawet bardziej niż wzmiankowanym już osobistościom - o co niełatwo. Wg niego Izrael chce wywołać sztuczne trzęsienie ziemi, żeby rozwalić meczety „Al-Aksa” i „Na Skale” w Jerozolimie.
@
*Chavez - cześciowo pochodzenia indiańskiego
** Megilat Ester - prezent od Bibiego dla Obamy
*** Prawo islamskie


Komentarze
Pokaż komentarze (22)