Wygląda na to, że Obama dogaduje się z Putinem co do Iranu, odpuszczając mu w kwestii Syrii... Rosyjski dyplomata szepnął dziennikowi „Kommiersant”, że „USA zwróciły się do Rosji, aby ostrzegła Iran, iż kwietniowe rozmowy z grupą „5+1” to ostatnia szansa uniknięcia ataku amerykańsko-izraelskiego”.
Podobno pani Clinton omawiała ostatnio te zagadnienia z Ławrowem w Waszyngtonie, co nie rokuje kokosów Syryjczykom - zwłaszcza, że nad ich losem zaczął się nagle pochylać Pekin. Wróćmy jednak na chwilę do tragedii narodu palestyńskiego, nad którym pochylały się ostatnio media w Polsce.
Nie pochylały się wprawdzie zanadto, bo 5-dniowa runda między Izraelem i Dżihadem wybuchła przed weekendem, ale próżnię wypełniła na szczęście niezastąpiona jak zawsze PAP. Szczęśliwie też jej fachowe przekazy pomijały całkiem fakt, że Izrael daje łupnia przybudówce terrorystycznej Teheranu.
Nie chodziło więc jakby o terrorystów walących Gradami w izraelskie miasta (bez kobiet i dzieci...) - lecz o wystawiony na „izraelskie naloty” nieszczęsny naród palestyński. Syjonistyczne super precyzyjne ataki z powietrza nie były dokonywane na bańdziorów odpalających Grady, lecz na „Palestyńczykow”.
Przykładem takiej dezinformacji był bzdet na portalu „Wprost” - dotyczący zawartego wczoraj rozejmu - „Izrael już nie będzie zabijał Palestyńczyków”. Po czym wisienką na torcie odszpuntowaną takimi właśnie "newsami" jest żywiołowy strumień sympatii do Żydów i Izraela w polskim internecie.


Komentarze
Pokaż komentarze (59)