Wczoraj opisałem, jak Instytut Goethego, który z definicji powinien zajmować się promowaniem niemieckiej kultury i języka za granicą - sfinansował chamską antyizraelską zadymę propagandową Hamasu z jednotonowym „kluczem powrotu” (symbolizującym faktycznie wolę likwidacji Izraela).
Niemcy, którzy chcieli już w czasie II wojny kooperować z islamofaszystami palestyńskimi (mufti Husseini) w zagładzie Żydów w Palestynie - powinni teraz zachowywać się dużo taktowniej. Uwagi te polecam - przez uprzejmość fanów Deutsche Kultur... - nie tylko Instytutowi Goethego w Ramallah.
Interesujące zwłaszcza są motywacje, ktorymi szef tego ośrodka Joerg Schumacher kierował się, wysyłając drogą morską na koszt niemieckiego podatnika „odpolityczniony” jednotonowy palestyński kluczyk na berlińskiebiennale. Wątpię, aby zdecydował się na to bez aprobaty szefostwa.
Odrzucam pierwsze domniemanie, jakoby dr Schumacher był zwykłym antysemickim palantem oraz/lub oszołomem lewackim bądź naziolskim:). Pozostają przesłanki natury ogólnohumanitarnej - chęć obudzenia sumienia społeczeństw konsumpcyjnych wobec uniwersalnej tragedii uchodźców.
W takim razie ciekawe, czy Niemcy faktycznie pochylają się... nad losem Palestyńczyków, czy też raczej nad własnymi „wypędzonymi”?


Komentarze
Pokaż komentarze (26)