Allain Juppe powiedział dziś w Jerozolimie, gdzie uczestniczył w pogrzebie 4 ofiar poniedziałkowego zamachu w Tuluzie, że antysemityzm jest problemem dotyczącym nie tylko kongregacji żydowskiej we Francji, lecz wszystkich Francuzów. Różne palanty w życiu tego nie zrozumieją, ale nie o to chwilowo chodziJ.
Doraźnie dużo ciekawsze są dwa inne aspekty. Dlaczego francuskie służby, jeśli faktycznie - jak twierdzą - od dawna namierzały tego islamskiego bańdziora - nie rozwaliły go już przedtem. Odpowiedź oczywiście jest prosta: traktowali go, jako trop mogący doprowadzić do zakonspirowanych strukur al-Kaidy.
Naturalnie w taki sam sposób uzasadniają fakt, że nie zabili go od razu po tym, jak jeszcze w nocy osaczyli gow jego mieszkaniu. Chcą go wziąć żywcem, żeby z niego wyciągnąć informacje. Dlatego będę się cackać, potem zrobią pokazowy procesik, al-Kaida porwie np. francuską dziennikarkę lub kucharza Legii Cudzoziemskiej w Afganie i facet wyjdzie na wolność.
Ale spokojnie; może jednak Francuzi czegoś nauczyli się w ostatnim okresie, na co wskazywałyby przytoczone wyżej slowa Allaina Juppe. Bańdzior odizolowany jest całkowicie w swoim mieszkaniu; nie jest w stanie wziąć żadnych zakładników, co uzasadniałoby ew. przeciąganie sprawy, jak postępują w takich wypadkach Izraelczycy i policja nowojorska w kinie akcji...
W ostatnich godzinach antyterrorystom z policji francuskiej udało się wyprowadzić z budynku wszystkich sąsiadów (głównie chłopaka z piętra wyżej). To się znakomicie składa. Ci świetnie wyszkoleni ludzie, jeśli wierzyć źródłom izraelskim, mogą zakończyć sprawę w 10 sekund: czapa, sil wu ple.


Komentarze
Pokaż komentarze (33)