W arabskim internecie przelewa się dosłownie od pretensji pod adresem mediów francuskich (i światowych), że od samego początku akcentowały algierskie pochodzenie bańdziora z Tuluzy, choć ten urodził się już we Francji. Ktoś zauważył, że Francuzi nie postępowali tak np. wobec znakomitego piłkarza Zinedine Zidane.
Pretensje te wynikają naturalnie ze strachu, że masakra dokonana przez 24-letniego Mohammeda Meraha rzuci cień na arabsko-islamską diasporę w zachodnim świecie. Nie przypadkiem także palestyński premier Salam Fajad z Ramallah potępił nagle... "wykorzystywanie dzieci palestyńskich w propagandzie terrorystycznej".
Na opublikowanych z rana zdjęciach wyszczerzonego Meraha widać przeciętnego facecika z tępym pyskiem i wystającymi zębami, któremu mamusia nie zadbałała w dzieciństwie o skorygowanie zgryzu. Zapamiętajcie dobrze ten wizerunek, gdyż przypuszczalnie znamionuje nowy gatunek "dzikusów z epoki internetu".
Pomyślałem sobie o nim w ten sposób, słysząc, że strzelając do swoich ofiar przed żydowską szkołą miał na szyi dyndającą kamerę z rodzaju tych pokazujących z bliska kierowców bolidów Formuły 1. Długotrwałe oblężenie lecące na żywo w telewizorniach sprawi dodatkowo, że Merah znajdzie swoich naśladowców: terrorystów 2.0.
Dlatego powtarzam, nie trzeba było zwlekać 30 parę godzin, lecz od razu opróżnić dom z sąsiadów i walnąć ręczną rakietą.


Komentarze
Pokaż komentarze (44)