Totalnie skrachowana od 2008 roku Islandia wezwała kraje skandynawskie do zbiorowego zerwania stosunków dyplomatycznych z Izraelem. Lewacki (socjaldemokratyczny) szef MSZ tego kraju, Ossur Skarphedinsson, który w ub. roku odwiedził Gazę, nie ukrywa głębokiej sympatii do hamasowców.
Nie mam pojęcia, co akurat ta gejzerowo-wulkaniczna, 320-tysięczna wyspa ma do Izraelczyków; choć może mieć jakieś podświadome „anse” do Narodu Wybranego, iż nigdy nie zaszczycił jej swoją obecnością. Z tego, co wiem - nawet w złotych czasach inkwizycji Żydzi starannie omijali źródła termalne.
Nie omijali natomiast krainy w epicentrum Europy kontynentalnej - tradycyjnie gościnnej - gdzie od tysiąca lat spożywali z uporem godnym pożałowania poczciwe krasule, barany i drób. W tej żyznej krainie - z przyczyn kulturowych (deutsche kultur) - nie ma już jednak tak naprawdę mniejszości żydowskiej.
Tym łatwiej było więc uprawomocnić z drobnym opóźnieniem zakazy „uboju koszernego”, na którym Polska zarabia rocznie z 250 mln dolców. Mięcho tak pozyskiwane wtryniają głównie wyznawcy Allaha w zach. Europie - w IIIRP Żydów ściśle przestrzegających koszerności jest najwyżej z 50; dla nich to pikuś.
Do delegalizacji „uboju rytualnego” namawiała namiętnie „gazetka” GW (ze swoim radyjkiem TokFM) - chcąc wykazać zapewne, że nie łączy jej nic z judaizmem. W Polsce zantagonizowała wobec siebie rzeźników; a ciut szerzej wobec Polski - islamistów i pogodnych rabinów w UE, Izraelu i USA.


Komentarze
Pokaż komentarze (50)