Armia Izraela zaprotestowała nader gwałtownie przeciw netowej prezentacji izraelskiego hi-techu z udziałem supermodelki Bar Refaeli. Zdaniem Cahalu w reklamówce nakręconej na zamówienie MSZ w Jerozolimie - nie powinna gwiazdorzyć fajna kobitka, która...wyślizgała się od służby wojskowej.
Bar Refaeli wymigała się od 18-miesięcznych kamaszy przy pomocy fikcyjnego małzeństwa i zrobiła karierę międzynarodową. Nie ma chyba ważniejszej kolorówki dla pań, gdzie Refaeli nie wskoczyłaby na okładkę; nie zadawała się z piłkarzami z tatuażami, lecz z wymoczkiem DiCaprio:).
Inaczej niż jakieś porąbane zlewaczone degenery - nie psioczyła nigdy na Izrael, stanowiąc wizerunek niezwykle silnego i dynamicznego mainstreamu, będącego prawdziwym rdzeniem tego świetnego kraju. Na tym oczywiście polega paradoks, z którym najwyraźniej Cahal nie umie sobie poradzić.
Bar Refaeli nie stanowi „negatywnego przykładu” dla młodych Izraelek, żeby wymigiwać się od woja. Jej kariera w świecie wieszaków przyniosła Izraelowi dużo więcej korzyści niż gdyby zaliczyła z dwa lata w kamaszach. Jak się rzekło, nie zadaje się z byle kim; goni paparuchów i popaprańców.
Nie ma żadnych talentów (śpiew, aktorstwo etc.) - zaś to co robi jest OK.


Komentarze
Pokaż komentarze (39)