Na Dalekim Wschodzie ostre zadymy - wcale nie tylko z powodu Kima III. Urzędujący od 4 miesięcy premier Japonii Shinzo Abe przymierza się do odwiedzin w świątyni YASUKUNI w Tokio, upamiętniającej Japończyków poległych na wojnach azjatyckich, łącznie z największymi rzeźnikami.
Ostatnio wstąpiło tam już paru jego ministrów, co rozjuszyło do białości Chińczyków i niemal pogodziło ze sobą Seul i Phenian... Sprzymierzeni z Hitlerem Japończycy - okupując te krainy - dopuścili się tam potwornych zbrodni, czego nadal im nie zapomniano, pomimo...mdłych przeprosin.
Nie wiem dlaczego - najwyraźniej zgodnie z duchem epoki:) - najczęściej wypomina się teraz Japońcom, że wykorzystywali w Korei „comfort woman”, zmuszając je do seksualnego niewolnictwa. Potem grzecznie i elegancko za zbrodnie wojenne przeprosili, ale teraz chcą odszczekać przeprosiny...
Japończycy to jednak nie tylko tradycje gejszowe i Shinzo Abe - odkryłem, właśnie, że najlepsze wiskacze nie są już wyrabiane w Szkocji, lecz w Japonii i nazywają się YAMAZAKI (dzielnica Kyoto). Sekret tkwi w jakości tamtejszej wody używanej od stuleci np. w ceremoniach herbacianych.
Wyczytałem o tym w WSJ, gdzie autor reportażu, Lawrence Osborne, apatycznie i kontemplacyjnie żłopie wiskacza w barze przy XVII-wiecznej świątyni zbudowanej przez miłośnika sztuk, imperatora Go Mizuno後水尾天皇- w parku z drzewkami bonsai i kamiennymi rzeźbami zwierząt.
@
TELAWIW OnLine: Przy okazji apeluję dramatycznie do znajomych ludzi np. w takiej Skandynawii: jak mi jeszcze raz ktoś przywiezie wiskacza w plastikowej piersiówie - normalnie zabiję... W Izraelu gorące wiatry wschodnie i upały 36 st. w cieniu - do tego smog od wczoraj wieczór - płoną ogniska z okazji święta Lag B'Omer upamiętniającego powstanie Bar-Kochby przeciw legionistom w skandałkach w latach 132-135 n.e.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)