PUTIN*: Nie przegięliście przypadkiem, Dorogoj Gospodin Kerry, z tym piątkowym nalotem izraelskim w Syrii?
KERRY*: Wszystko pod kontrolą, Dear Mister Putin, Izraelczycy rozpieprzyli tylko rakiety „Fatah110” hezbollahów.
PUTIN: Bibi Netanjahu już mi to tłumaczył telefonicznie z Szanghaju, ale chciałem to usłyszeć wyraźnie od pana.
KERRY: Nie macie nas chyba za rekrutów, którzy dadzą się Izraelczykom wciągnąć w bagno syryjskie, hmm?
PUTIN: Wręcz przeciwnie, gospodin Kerry...Mamy wrażenie, że chcecie razem z Izraelczykami zrobić nas w balona.
KERRY: W jakiego znowu balona...Okay, ustaliliśmy już dawniej wspólnie, że reżim Asada jest mniejszym złem.
PUTIN: I my i wy wiemy z Afganu, że wszystko, tylko nie dzihadyści; pytanie tylko, czy WY o tym pamiętacie?
KERRY: Nie ma obawy, Mister Putin, ale musicie mocniej wziąć za ryj Asada, żeby nie przeginał z cholernym sarinem.
PUTIN: No problem...Chcemy mieć pewność, że izraelskie ataki nie miały na celu osłabienia Asada, żeby dał dupy z FSA.
KERRY: Co za ekscentryczny pomysł... I my i wy wiemy najlepiej, że chodzi o stabilizację w tej nieszczęsnej Syrii.
PUTIN: Czyli nie będziecie wysyłać powstańcom samolocikami C-17 nic poza kamizelkami kuloodpornymi i noktowizorami?
KERRY: W ramach szeroko pojętej pomocy humanitarnej dodamy opatrunki indywidualne; kluczem jest stabilizacja.
PUTIN: DA, DA, darogoj gospodin Kerry, razem z moim wiernym Ławrowem użyjcie tej formuły na konferencji prasowej.
KERRY: Przydałoby się jeszcze podkreślić to jakimś mocniejszym akcentem pod kątem, że tak powiem, opinii światowej...
PUTIN: Priwiet, zróbmy w Moskwie pod koniec maja międzynarodową konferencję w sprawie stabilizacji sytuacji w Syrii.
@
*Zbieżność nazwisk czysto przypadkowa


Komentarze
Pokaż komentarze (4)