Reżim ajatollahów w Iranie ma wyjątkowy niefart z Izraelem, który - jako reprezentant narodu żydowskiego - ma doświadczenia z historii najnowszej wygarbowane na własnej skórze (ujmując rzecz subtelnie). Nie brak w Izraelu do dziś ludzi z numerami wypalonymi w szkopskich sanatoriach.
W 8-milionowym Izraelu mieszka też ponad milion Żydów, którzy przybyli tu w latach 90. po rozpadzie sowieckiego „imperium zła”. Ten ostatni aspekt ważny jest głównie dlatego, że sukces wyborczy złagodniałego ortodoksy islamskiego Hassana Ruhaniego - to remiks historii z Gorbaczowem.
Ruhani, podobnie jak Gorby, namaszczony został z góry przez fanatyczne naczalstwo, żeby przede wszystkim sprawdzić, w jakim stopniu nie da rady ciągnąć dalej majdanu w dotychczasowej rewolucyjnej formie...Mułłowie czuli też jednak pismo nosem i woleli zdetonować wybuch zawczasu.
Nie przewidzieli natomiast chyba, że Ruhani, na którego głosowano, jako na „mniejsze zło” - dostanie ponad 70% głosów, co wyraźnie wskazuje, że Irańczycy zwyczajnie mają dosyć nędzy, izolacji, przepychanek z atomem, sankcjami i wiszącym im coraz bardziej nad głową zbrojnym uderzeniem...
To rzecz jasna tworzy całkiem nową rzeczywistość i dynamikę, mogące doprowadzić do istotnych przemian wewnątrz Iranu, a co za tym idzie na całym bożym Bliskim Wschodzie... Jak się rzekło, szczególnie świadomy tych wszystkich zagrożeń („nowy Holokaust”) i uwarunkowań jest Izrael.
Strona izraelska nawoływać więc będzie energicznie do jeszcze większego zaostrzenia sankcji powiązanych z opcją wojskową (!) - bo to jest skuteczne.
PERES: AHMADIEGO ZA ŁEB POD SĄD
TELAWIW OnLine: „Ahmadineżada należy zawlec przed sąd za opętańczy program atomowy, wyrzucanie miliardów dolców, zeszmacenie własnego narodu, przekształcenie Iranu w centrum terroru światowego i wieszanie ludzi”... W tak aksamitny sposób podsumował poprzedniego prezia Iranu – izraelski prezydent Szimon Peres w wywiadach dla AP i Reutersa.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)