TELAWIW OnLine: Peres celebrował wczoraj 90-tkę na lecącym też satelitarnie w zaświaty:) koncercie w zatłoczonym centrum kongresowym Binianej Hauma w Jerozolimie. Uświetnili te obchody Netanjahu, Bill Clinton, Tony Blair, Barbra Streisand, Robert De Niro & świeżo odpicowana Sharon Stone; nie zabrakło też prezydentów Rwandy i Albanii i księcia Monako.
Natomiast VIP-y światowe,Obama, Merkel, Hollande, Putin i...król Hiszpanii Juan Carlos przysłali życzonka na filmach wideo; z bonzów globalnych zabrakło tylko filmiku od Camerona. Ale brytyjska konserwa pamiętliwa: wciąż hoduje urazę za wykopanie z Syjonu w 1948, od czego tak naprawdę zaczął się rozpad ich pięknego imperium ze słoneczkiem, co never etc.
Z kuriozów warto niewątpliwie wymienić świeżą odzywkę świetnego jak zawsze Billa Clintona, który mianował Peresa „Einsteinem społecznym”, no i wyliftowanego na wysoki połysk płk. Putina, który przypisał go do „tradycji rosyjskiej i białoruskiej”...W pierwszej chwili facet mnie rozśmieszył, ale zaraz pomyślałem niestety, że jest to funkcja kolejnego obciachu Wawy.
Szimon Peres pochodzi z dawnych polskich kresów - czego chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć - z Rosją ma to najwyżej tyle wspólnego, że dziadek czytywał mu Tołstoja po polsku...Trzeba być kompletnie wyautowanym ze współczesnego świata ignorantem politycznym, żeby spartolić taki pijar, podchwycony nie przypadkiem bez najmniejszego wahania przez Rossiję.
Jasne, że urodzinki Szimona Peresa to rozdmuchane na maksa wieloplanowe (!) wydarzenie lansiarskie wykorzystywane przytomnie przez Izraelczyków w celach wizerunkowych. Pewnie dlatego na konfie prezydenckiej Peresa pt. „Facing Tomorrow 2013” nie zagościł choćby duchem ani jeden arabski lub islamski VIP. Ale dlaczego Allah miłosierny wyłączył też z tego Polaków?
@
TELAWIW OnLine: W Tel Awiwie ruszył z kopyta podkręcany ostro międzynarodowy Festiwal Hanocha Levina; poza lokalsami udział bierze 6 teatrów europejskich, w tym 2 z Polandu (Narodowy-Wawa, Nowy-Poznań). Levin - choć wściekle bluzgający w licznych swych utworkach/potworkach... - nigdy jakoś mnie nie kręcił, bo autentycznie nie znoszę zlewaczonej narracji. Proszę mi się więc nie dziwic, że nie polecam tego badziewia bardziej niż np. nowego supermana „Men of Steel” koszącego kasę w Stanach.
@
Tu mój wywiad z Peresem dla „Wprostu”, który jeszcze wtedy był OK.
http://www.wprost.pl/ar/2890/Nowy-Bliski-Wschod/?pg=0


Komentarze
Pokaż komentarze (26)