TELAWIW OnLine: Jest rodzoną córką JFK, który zanim został sprzątnięty w Dallas, zmusił Nikitę do podwinięcia ogona na Kubie. Caroline KENNEDY została ambasadorem USA w Japonii - raczej nie tylko dlatego, że jako jedna z niewielu może dodzwonić się do Obamy w każdej porze dnia i nocy.
Już od paru lat wiadomo, że punkt ciężkości polityki globalnej USA przenosi się na Daleki Wschód. Obok pseudomocarstwowych bajerów Putina..., naprawdę poważnym wyzwaniem militarnym dla Zachodu staje się coraz bardziej agresywna postawa Pekinu (podparta potęgą ekonomiczną).
Chińczycy chcą odebrać Japonii wysepki Senkaku, koło których mnóstwo rybek pływa, a tak naprawdę chodzi o okoliczne złoża gazu i ropy pod dnem. Z podobnych względów Chińczycy mają roszczenia kulinarne wobec Wietnamu (Wyspy Paracelskie i Spratly) oraz Filipin (rafa Scarborough).
W Japończykach budzi się uśpiony, acz wiecznie żywy:) duch samurajów (od II wojny mieli armię o wyłącznie obronnym charakterze). Doszło już nawet do tego, że chcą utworzyć siły szybkiego reagowania, które byłyby w stanie zniszczyć potencjał rakietowo-nuklearny Kima III (marioneta Pekinu).
Wiceprezydent USA Joe Biden rozmawiał wczoraj w Singapurze z premierem Japonii Shinzo Abe uważanym za polityka konfrontacyjnego - o zacieśnieniu współpracy wojskowej. BTW, Tokio ma też problemy z Putinem, który nie chce oddać Kuryli, gdzie są rybki i mogą być gaz i ropa.
Nowomianowana ambasador Waszyngtonu w Japonii nie ma doświadczenia dyplomatycznego, ale nazywa się KENNEDY, co może być sygnałem.



Komentarze
Pokaż komentarze (32)