Krwawy prezio Sudanu Omar Baszir (m.in. rzeźnik Darfuru) leciał dziś sobie biznesem na zaprzysiężenie Ruhaniego w Iranie, ale musiał zawrócić, bo Saudowie go nie przepuścili. Jeszcze gorszy afront spotkał jemeńską noblistkę pokojową Tawakkol Karman - gorącą fankę egipskiego Mursiego. Po miękkim lądowaniu w Kairze odkryła nagle ku swemu głębokiemu zaskoczeniu, że jest na „czarnej liście” i nie chcą jej wypuścić na miasto:).
Szczytem wszystkiego jest jednak grotecha z nabuzowanym emocjami tureckim Erdoganem, który musiał odwołać wielokrotnie już lansowaną wizytę w Hamastanie (Strefa Gazy). Egipcjanie oznajmili, że go tam nie przepuszczą - drogą lądową przez Synaj - bo jest zatwardziałym stronnikiem obalonego islamistycznego Mursiego. W arabskiej wiosence nastąpił więc teraz wyraźny zwrot przekładający się też na Turcję i...Iran.
Nowy prezio Iranu Hassan Ruhani złożył przysięgę na Koran w Medżlisie po tym, jak wczoraj kornie schylił główkę przed zakapiorem Ali Chamanei, który go namaścił. Ruhani wygłosił przemówienie, sypiąc obiecankami, których spełnienie zamieniłoby migiem Iran w kwitnący seraj - zamiast zdezelowanej sankcjami gospodarki i nędzy na każdym kroku. Nawet Chińczycy płacą im już tylko jakimś swoim najgorszym badziewkiem zamiast twardej waluty...
Z paru oderwanych jakby od siebie dzisiejszych zdarzeń wyłania się nowy obraz świata arabskiego - w którym główne linie podziału przebiegać będą wg innych zasad. Osią utrzymującą ten burdel we względnym pionie będzie świecki Egipt + islamscy Saudowie. Cichym, ale bliskim sojusznikiem armii egipskiej - trzymającej islamistów za mordy - jest obecnie Izrael, który przypuszczalnie dogada się też jakoś z Palestyńczykami z Ramallah.
Kształtujący się obecnie nowy układ regionalny będzie niezwykle ważny dla zachowania równowagi w zdezintegrowanym Lewancie - jeśli nie da rady uniknąć ataku na ośrodki „A” w Iranie.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)