TELAWIW OnLine: Polski Instytut w Izraelu głosi dumnie w języku hebrajskim na swoim FB, że „inicjuje i wspiera szeroki wachlarz wydarzeń kulturalnych w celu promowania współpracy polsko-izraelskiej”. I tak w okresie 11 Listopada stwarzającym sposobność ukazania szerokiego kontekstu historycznego odrodzenia Polski, rzeczony instytucik lansuje... bigosik, kaszanę i KAPUCHĘ - zamiast np. wojennego filmu „Bitwa Warszawska” Jerzego Hoffmana.
Obraz ten pokazujący, jak Polacy uratowali faktycznie Europę przed bolszewickim mega syfem – został wczoraj wieczorem doskonale przyjęty przez izraelską publicznosć wypełniającą szczelnie dużą salę Cinemateki TA. Podkreślam: Film Jerzego Hoffmana, który widziałem wczoraj po raz pierwszy to DOBRE KINO w konwencji przyjętej w zachodnim świecie - medialne ciapciaki w PL, które odsądziły do od czci i wiary g. z tego rozumieją.
Film ma znakomicie skręcone przez Idziaka sceny batalistyczne - świetna dziewczyna N. Urbańska z kulomiotem..., powalający Ferency (czemuś Panie Jerzy kropnął go tak wcześnie...) - cały fantastyczny zespół aktorski! Z ulgą i radością (bo cholernie lubię i cenię MISTRZA Hoffmana) powtarzam: jest to fajne polskie kino z bardzo wyrazistym przekazem patriotycznym, ukazujące nie tylko potworną grozę wojny, lecz także potworność komuszej zarazy.
No i ten 40-latek Stalin w obliczu klęski pykający refleksyjnie z fajeczki, że w myśli ujrzałem nagle dymek z napisem: JA WAM JESZCZE POKAŻĘ.


Komentarze
Pokaż komentarze (26)