W najnowszej historii krakowskiego Kazimierza momentem zwrotnym był początek lat 90., gdy jego plenery posłużyły Stevenowi Spielbergowi za tło do nagrodzonej 7 Oskarami „Listy Schindlera“. Właśnie wtedy zaczęli się tutaj wprowadzać artyści i nasiliły się pomysły organizowania festiwali żydowskiej kultury. Sekwencje likwidacji getta liczyły początkowo...jedną stroniczkę..., ale Spielberg rozszerzył je do 20 minut, opierając się na wspomnieniach świadków; podobno kręcąc zdjęcia w Krakowie, kończył jeszcze montowanie "Parku jurajskiego" w USA przez łącza satelitarne.
Tragiczna przeszłość Kazimierza czai się w niektórych zaułkach, a cały potworny tragizm tego miejsca dociera do człowieka nagle - zwłaszcza w cholerne, zimowe wieczory. Wówczas dobrze jest wskoczyć na drinka i „kaczkę z jabłkami” do stojącego jakby skosem do świata, Klezmer Hois (dom klezmerow) - w dawnym budynku żydowskiej Mykwy na Szerokiej 6. W tym przedziwnym domostwie, sprawiającym wrażenie niesymetrycznego i umeblowanym „po krakowsku” sprzętami z antykwariatów i pchlich targów - daje się fantastycznie odczuć klimaty Mitteleuropy.
Klezmer Hois to ulubiony lokal „ostatniego klezmera Galicji” Leopolda Kozłowskiego, którego przyjaciele nazywają „Poldusiem”. Jego występy, zawierające tradycyjne i lubiane utwory, kończą co roku festiwale na Ka zimierzu. „Polduś” to ostatni w Polsce przedwojenny klezmer - postać niesamowita, człowiek, którego polubiłem momentalnie. Mówią o nim „Skarb Kazimierza”. Jest wnukiem Pejsacha Brandweina, który kiedyś założył z synami najsłynniejszą w Galicji kapelę klezmerską. Jeden z jego wujów to klarnecista Naftuli Brandwein, król muzyki klezmerskiej w USA.
Właścicielem Domu Klezmera jest Wojciech Ornat, który parę lat temu załozył też w swoim kantorku... wydawnictwo „Austeria”, drukujące np. pisma starych galicyjskich cadyków... Wojtek opowiada, że tak naprawdę atmosferę Kazimierza można było poczuć najlepiej, gdy Spielberg kręcił „Listę Schindlera. Wszędzie ustawione były dekoracje z szyldami starych sklepikow, faktorów etc. W przerwach między zdjęciami statyści przebrani za Żydów i SS-manów siadywali osobno, patrząc na siebie wilkiem, a kiedyś w trakcie sprzeczki połamali mu krzesła w knajpie...
@
Kolejny 3. fragmencik z mojej nowej książki pt. Dawka Polin (Właśnie Polska), która ukaże się w 2009 r. – w Izraelu i w Polsce. Jest to reportażowy przewodnik - Kraków, Warszawa, Łódź, Gdańsk – tworzący platformę do rozmów z ponad 20 świetnymi ludźmi o tym, jak polska kultura przeszła przez czasy komuny.




Komentarze
Pokaż komentarze (28)