Prawda bez politpoprawności
Mówię prawdę o wydarzeniach w Polsce i na świecie
3 obserwujących
126 notek
104k odsłony
189 odsłon

Kampania wyborcza która wpędzi nas do ruiny

Wykop Skomentuj8

Od ponad miesiąca trwa kampania wyborcza do polskiego parlamentu, choć tak naprawdę kampania trwa od wyborów samorządowych a potrwa do prezydenckich. Obecna kampania parlamentarna jest najkrótsza gdyż wybory odbędą się w najwcześniejszym terminie a decyzja o ich przeprowadzeniu została ogłoszona w najpóźniejszym terminie. Jednak i tak kampania jest za długa bo to co obiecują komitety wyborcze to aż włosy stają dęba.

Koalicja Obywatelska kreująca się na liberałów obiecuje ,,darmowy" internet dla osób do 24 roku życia tylko że nic za darmo nie ma, dopłaty z budżetu dla osób najmniej zarabiających czy poprawę w służbie zdrowia np. czekanie na SOR nie więcej niż godzinę czy czekanie do lekarza-specjalisty nie więcej niż 21 dni (nie powiedzieli jak to zrobić).

PSL obiecuje dobrowolny ZUS dla przedsiębiorców czy dopłatę 50 tysięcy złotych dla młodych osób chcących kupić mieszkanie i jednocześnie chcących założyć rodzinę (nic nie powiedzieli więcej o kryteriach komu by się należały te pieniądze), gdyby PSL zrealizował tę obietnicę to ceny mieszkań drastycznie poszłyby w górę.

Już w 2015 kwestie socjalne, które obiecał PiS gdy wtedy kierował się odpowiedzialnością i wprowadzał je stopniowo odegrały dużo rolę w zwycięstwie tej partii. Gdyby poprzestać na niewielkich obietnicach socjalnych tj. 500+, 300+ czy 13 emerytura to nie byłoby źle. Niewielkie programy socjalne dają wsparcie finansowe obywatelom, w niewielkiej formie mogą być korzystne dla gospodarki. Jednak często bywa tak że jak się rozpędzi z programami socjalnymi to rośnie na nie popyt, partia rządząca która je obiecała musi za chwilę obiecać więcej, partie opozycyjne muszą przebijać te pomysły.

Jednak w Polsce nie da się wygrać z PiS-em na obietnice socjalne. PiS nie jest klasyczną prawicą, o ile poglądy obyczajowe ma konserwatywne o tyle gospodarczo jest socjalistyczny czyli lewicowy (o ile można uznawać podział lewica-prawica za aktualny). A co obiecał ? Wczorajsze obietnice na konwencji w Lublinie zostały nazwane hattrickiem Kaczyńskiego: dopłaty dla rolników z UE co było jedynym rozsądnym pomysłem partii rządzącej, minimalna emerytura wzrosnąć ma do 1200 złotych, a od 2021 oprócz będą dwie 13 emerytury. Najgorszym i niebezpiecznym pomysłem jest natychmiastowe podniesienie płacy minimalnej, która od 2021 roku będzie wynosić 3000 złotych a od 2024 będzie to 4000 złotych. O ile niska płaca minimalna około 2000 złotych nie jest zła dla gospodarki, a dzięki temu pracownik gdyby trafił na nieuczciwego pracodawce ma pewność że poniżej płacy minimalnej nie dostanie o tyle sztuczne podnoszenie tej płacy, zwłaszcza w tak szybkim tempie może spowodować upadek małych firm, pracodawca może zwalniać pracowników, zamknąć interes albo zatrudniać w szarej strefie (a jeśli będzie duża szara strefa może spowodować że do budżetu nie trafi tak dużo pieniędzy jak chciał rząd - efekt krzywej Laffera), nie każdego pracodawce stać aby płacić tak wysokie pensję, tym bardziej że oprócz pensji brutto musi on jeszcze zapłacić na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, pracodawcy również płacą składki ZUS które od przyszłego roku mają wynieść 1500 złotych, rząd zapowiedział możliwość płacenia 9% ZUS od dochodu ale marne to pocieszenie dla pracodawców. Pensja netto aż tak dużo nie wzrośnie dla pracownika, mamy jeden z największych klinów podatkowych i symboliczne obniżenie PIT z 18% do 17% tego nie zmieni, przede wszystkim im wyższa płaca minimalna tym większe pieniądze z podatków więc jest to korzystne dla rządu, jest to jedyne swego rodzaju podwyższenie podatków które PR-owo dobrze odbiera społeczeństwo. Gdyby naprawdę rząd chciał abyśmy więcej zarabiali to zmniejszyłby klin podatkowy. Skutkiem podniesienia płacy minimalnej będzie jeszcze wyższa inflacja ponieważ wzrośnie koszt uzyskania przychodu a np. właściciele sklepów którzy będą musiały więcej zapłacić pracownikom będą podwyższać ceny aby wyrównać zysk.

Zamiast takich populistycznych obietnic można byłoby obniżać podatki np. jak wspomniane wcześniej obniżenie klina podatkowego ale takie działania nie są dobre PR-owo a poparcia w obliczu wyborów trzeba na teraz a ludzie lubią coś dostawać.

Oby w przyszłości nie skończyło się to drugą Wenezuelą gdzie Hugo Chavez i jego następca Nikolas Maduro podobnymi pomysłami doprowadzili kraj do ruiny, a w Wenezueli pensja minimalna wynosi ponad 18 tysięcy boliwarów tylko że hiperinflacja powoduje że te pieniądze są nic nie warte.

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka