Uczciwość PiS-owskiego propagandzisty
Parę dni temu niejaki p.Tomasz P.Terlikowski napisał, że wychwalam Hitlera za sprawną gospodarkę. Byłem nieco rozbawiony, ale i oburzony (pochwalanie hitleryzmu jest w Polsce - w ramach wolności słowa, oczywiście - karalne!) więc napisałem poniższe sprostowanie. Wbrew prawu prasowemu zamieszczono to sprostowanie mniejszą czcionką, niż oryginalny paszkwil - w dodatku wycinając zaznaczone na czerwono fragmenty.
Szanowny Panie Redaktorze!
W tekście "Giertych, Jurek,Korwin-Mikke - trzech panów w wyborczej desperacji" p.Tomasz P.Terlikowski, który na czas wyborów zrzucił maskę chrześcijańskiego moralisty odsłaniając twarz PiS-propagandzisty - napisał:
"Pomysły ideowe Janusza Korwin-Mikkego (...) chwalącego Adolfa Hitlera za sprawną gospodarkę, też raczej nie przysporzą nowej formacji prawicowych głosów".
Jest to kompletny absurd. We wszystkich artykułach i polemikach nieustannie podkreślałem, że gospodarka hitlerowska, jak każda gospodarka socjalistyczna, była skandalicznie niewydajna, a Hitler doprowadził III Rzeszę do niewypłacalności (i musiał rozpocząć jakąkolwiek wojnę, by nie spłacać długów). Pisałem natomiast,że gospodarka dzisiejszych państw europejskich jest jeszcze bardziej niewydolna i marnotrawna - i zadłużenie większe - ale trudno to nazwać pochwalaniem narodowego socjalizmu.
Zarzut p.Terlikowskiego jest tym bardziej absurdalny, że chwilę wcześniej pisze o "libertarianach Janusza Korwin-Mikkego". Z czego wynikałoby, że Adolf Hitler był prekursorem libertarianizmu.
Pozwalam sobie mieć nadzieję, że po wyborach p.Terlikowski wsadzi rozgrzaną głowę pod kran i klepki wskoczą Mu na właściwe miejsca.
Janusz Korwin-Mikke
(absolutnie nie zdesperowany!)
Pan Terlikowski – też wbrew Prawu Prasowemu zabraniającemu odpowiedzi w tym samym numerze, odparł:
Pan Janusz Korwin-Mikke przypomina mi, że jest libertarianinem. I z tym trudno mi się nie zgodzić. Ja bym powiedział, że nawet radykalnym libertarianinem. Tyle, że z tego wcale nie wynika, że nigdy niezachwalał on części rozwiązań gospodarczych Adolfa Hitlera.Zdarzało mu się bowiem i na łamach swojego bloga i gdzie indziej wyrażać pochwały (relatywne) dla polityki gospodarczej i społecznej prowadzonej przez Führera. Pisząc o polskiej i unijnej polityce były lider UPR stwierdzał np. "za tow.Hitlera podatki były trzy razy niższe, niż obecnie (od Niemców brał, łajdak, cztery razy mniej). I za Hitlera można było otworzyć kawiarnię w dwa dni" (blog z 22 stycznia 2007 roku).Takich wypowiedzi w karierze polityczno-publicystycznej Janusza Korwin-Mikkego nie brakowało. Szczególnie w okolicach wyborów.
-Tomasz P. Terlikowski
Pominięcie środkowego fragmentu (niezamieszczenie dwóch pozostałych złośliwostek mógłbym od biedy darować), umożliwiło p.Terlikowskiemu bezczelne wyjaśnianie, że ja wygłaszam "relatywne pochwały"Hitlera. Czyli gdy napiszę: "Jan bijał żonę okrutnie dwa razy w tygodniu" i "Bronisław bijał okrutnie żonę codziennie" - to wygłosiłem "relatywną pochwałę działań Jana". Bez bicia przyznaję więc, że wygłaszam też relatywne pochwały działań Stalina i Hitlera pisząc, że łącznie wymordowali mniej ludzi, niż Lenin. A rządy PiS-u to relatywnie wychwalam pod Niebiosa.
NB. styczeń 2007 nie wypadł w okolicy wyborów, a ja nie jestem libertarianinem "skrajnym"- jestem libertarianinem tylko w gospodarce, a i to nie "skrajnym"- bo np. ultra-libertarianie chcą całkowitej prywatyzacji nawet wojska i policji. Ale tłumaczyć tego p.Terlikowskiemu nie będę ut ne mittere margaritas.
Do PT Redakcji "Rzeczypospolitej" straciłem cierpliwość. Nie będę prosił o kolejne sprostowania. Zadowolę się tą diatrybą. Gdyby jednak Państwo chcieli wyrazić Swoją opinię, to adres p.Trulsa Velgaarda, szefa Wydawnictwa, brzmi:
T.Velgaard@rzeczpospolita.pl
a adres Redaktor Naczelnego, p.Pawła Lisickiego, to:
P.Lisicki@rzeczpospolita.pl
Janusz Korwin-Mikke
http://korwin-mikke.blog.onet.pl/
Panie Tomaszu, nil desperandum!
Tomasz Terlikowski poświęcił porozumieniu Ligi Prawicy Rzeczypospolitej artykuł o „desperacji wyborczej”, która ma być wspólnym mianownikiem prawicowej listy do Sejmu. Nie bardzo rozumiem, dlaczego start w wyborach miałby być aktem desperackim. Do tej pory wydawało mi się, że to rzecz zupełnie normalna w naszej zachodniej, republikańskiej kulturze. Czyżby jednak na wybitnego rusycystę-teologa tak podziałała Chomiakowowska koncepcja „wolności od polityki” – że zaangażowanie polityczne traktuje jako akt wyjątkowo dramatyczny?
Terlikowski proponuje prawicy konserwatywnej działalność przede wszystkim kulturalną. Tylko kto wtedy (poprzestanę na najoczywistszym i najświeższym przykładzie) doprowadziłby do zwolnienia z podatków bezpośrednich miliony Polaków, z rodzin płacących wysokie podatki pośrednie i świadczących codziennie opiekę swoim dzieciom? Jestem dumny, że mam udział w tej decyzji i wiem, że bez nas Sejm by jej nie podjął. I cieszę się, że nie jest już tylko pięknym projektem, na temat którego można urządzać budujące seminaria.
Najbardziej rozbawiło mnie, że Tomasz Terlikowski kieruje zarzut desperacji również do mnie. Do tej pory zarzucano mi raczej upartą determinację, by kandydować do Senatu. Istotnie, nie po to występowałem z PiS, by się pchać na jakąś inną listę partyjną. A porozumienie Prawicy, LPR i UPR wsparłem, bo stwarza szansę na Sejm stojący po stronie interesu narodowego, praw rodziny i upowszechnienia własności.
Dziś też usłyszałem, że Jarosław Kaczyński grozi, że bez wygranej PiS dojdzie do „narodowej zguby”, czyli koalicji PO-LiD. Ta wyborcza desperacja mi się podoba. Świadczy o przypływie moralnego realizmu. Ale to, kto – PiS czy PO – dostanie znowu o dwadzieścia mandatów więcej, nie ma żadnego wpływu na to, czy powstanie koalicja postkomunistyczno-liberalna. Ani jeden sondaż nie prognozuje, że PiS będzie w stanie zapobiec jej samodzielnie (czy nawet z pomocą PSL). Sytuację przyszłego Sejmu może zmienić tylko jednoczesny sukces PiS i Ligi Prawicy – i to jest tak naprawdę stawką zawartego prawicowego porozumienia w odpowiedzi na wybory przegłosowane przez PO-PiS wspólnie z postkomunistami. Tomasza Terlikowskiego zachęcam do refleksji, co za desperacja popchnęła te potęgi polityczne do tak dramatycznego aktu.
Marek Jurek




Komentarze
Pokaż komentarze (1)