Roman Giertych: Na nas ciążył cień osób, których już dawno w Lidze nie ma. W mediach byliśmy przedstawiani, jako partia socjalna, tymczasem realne okazały się nasze poglądy, a przede wszystkim to, co robimy. Kilka rzeczy udało się nam zrobić, a najważniejsze jest zwolnienie podatkowe dla 10 milionów ludzi.
Janusz Korwin-Mikke: Mam nadzieję, że w przyszłym parlamencie z jeszcze większym zaangażowaniem zajmiemy się sprawami gospodarczymi.
RG: Unia Polityki Realnej jest w stanie zaproponować wiele ciekawych rozwiązań. Liga Polskich Rodzin w sensie personalnym wywodzi się z Młodzieży Wszechpolskiej, która zawsze była bardziej organizacją i rzadziej przygotowywała merytoryczne rozwiązania. Unia Polityki Realnej takie rozwiązania już przygotowywała. Na przykład pomysł ze zniesieniem podatku PIT dla przedsiębiorców jest świetny. Za pół roku już go nie będzie.
DK: Dziennikarze dopytują się, jak socjalistyczna LPR mogła się połączyć z prawicową UPR.
JKM: W mediach ciąży przekonanie, że w Lidze Polskich Rodzin są dwa skrzydła.
RG: Było skrzydło posła Zygmunta Wrzodaka, ale pierwszego dnia obecnej jeszcze kadencji Sejmu, klub parlamentarny zdecydował o wykluczeniu pana Wrzodaka. Jednocześnie posłowie LPR odrzucili jego poglądy.
JKM: Nawet zgłosił się, żeby z nami kandydować, ale również jednogłośnie go odrzuciliśmy.
RG: I trafił do grupy Leszka Millera. Faktem jest, że Wrzodak miał pewien wpływ na to, jak Liga była postrzegana w poprzedniej kadencji. Moje wypowiedzi na tematy gospodarcze tonęły w opiniach wyrażanych przez jego grupę. W poprzednim klubie parlamentarnym nie miałem większości. Jestem związany z nurtem narodowej demokracji, który zawsze był wolnościowy.
Przypominam, że już raz podpisaliśmy, jako Młodzież Wszechpolska w 1990 roku, umowę w sprawie wspólnego startu w wyborach z UPR. Obecny sojusz nie wziął się znikąd.
DK: Czy trzeba było przejść taką długą drogę od 1990 roku, żeby dziś znowu wystartować razem?
RG: Wtedy to było wielkie wydarzenie. Pełna sala kongresowa i zjednoczona prawdziwa polska prawica. Jednak zostaliśmy zepchnięci, rozbici na małe ugrupowania m. in. wskutek porozumień okrągłego stołu, gdzie przypominam zasiadali Kaczyński, Tusk i Kwaśniewski.
JKM: Dziś w sposób szczególny widać efekty tego porozumienia.
RG: Minęło 17 lat i przyszedł czas na to, żeby wejść mocną grupą do Sejmu, bo jestem przekonany, że tak się stanie. I trzeba będzie trwać, jako silna grupa i być konsekwentnym.
JKM: Trzeba mieć co najmniej 41 posłów.
RG: W następnych wyborach, które pewnie będą szybko, trzeba powalczyć o jeszcze większą reprezentację, a może nawet o większość.
DK: Panowie powtarzają, że to jest tylko sojusz taktyczny, a w Sejmie stworzycie osobne kluby.
JKM: Będziemy chcieli jednak wypracować porozumienie.
RG: Porozumienie, które zostanie podpisane. Oczywiście wszystko będzie zależało od składu personalnego, ale na pewno nie może być tak, że po wyborach się rozpadniemy.
JKM: Rozwiążemy to po przyjacielsku, tym bardziej, że chcemy razem startować do Parlamentu Europejskiego. Takie porozumienie już podpisaliśmy.
RG: Myślę, że wystartujemy razem również w następnych wyborach. Nie jesteśmy na tyle nieroztropni, żeby się rozbijać. Dzisiaj, przed wyborami, również realizujemy to, co stało się przedmiotem porozumienia.
JKM: Potwierdzam, współpraca układa się nadzwyczaj dobrze.
DK: Czy są już nakreślone pierwsze plany po wejściu do Sejmu?
RG: Najprostsze i najmniej kosztowne jest zniesienie obligatoryjnej składki ubezpieczeniowej. W tym kontekście myślę również o reformie opieki zdrowotnej, czego jeszcze nie uzgadniałem z prezesem Korwin-Mikkem. Jeżeli ktoś nie chce płacić obowiązkowej składki może się ubezpieczyć na zdrowie w prywatnej firmie ubezpieczeniowej. Prywatne ubezpieczenia zdrowotne mogą stać się rynkowym lewarem, który uzdrowi służbę zdrowia.
JKM: Trzeba także walczyć o zawodową armię. Oczywiście wskazane byłoby jakieś dwutygodniowe szkolenie dla młodzieńców, gdyż ludzie powinni umieć strzelać, natomiast ważne jest wprowadzenie zawodowej armii.
DK: Wybory wypadają tuż po szczycie europejskim, na którym ma być parafowany traktat europejski. Co powinien zrobić polski rząd?
JKM: Ostrzegaliśmy rząd przed parafowaniem traktatu, gdyż nie ma on do tego ani moralnych, ani konstytucyjnych uprawnień.
RG: Wzywamy Pana prezydenta, żeby przesunął parafowanie na okres, kiedy uzyska legitymację nowego parlamentu.
JKM: Jeżeli Pan premier wzywa do wyborów, tym samym przyznaje, że chce mieć moralne poparcie dla swoich działań. Niech poczeka z parafowaniem tego tekstu na okres po wyborach.
RG: Wprowadzenie nadrzędności prawa unijnego nad prawem polskim, jest de facto rozwiązaniem państwa polskiego i oddaniem go pod władzę struktur europejskich. Następuje tym samym zamiana z konfederacji na federację.
JKM: Powstaną stany zjednoczone Europy.
DK: Jakie są plany na te ostatnie tygodnie kampanii?
RG: Teraz rozpoczynamy najbardziej intensywne uderzenie. Rozpoczyna się trasa naszego mobilnego centrum wyborczego, dzięki któremu chcemy dotrzeć do prawie połowy miast w Polsce, gdzie nie będziemy mogli być fizycznie. Mamy najbardziej zaawansowaną technologicznie kampanię. Będziemy wysyłać w różne miejsce monitor, techników i sprzęt, który stanie się naszą żywą reklamą. Poza tym odbędą się jeszcze debaty telewizyjne i sporo konwencji. Pracujemy i twardo idziemy do przodu. Dwucyfrowy wynik jest w zasięgu ręki. Chciałbym prosić czytelników „Najwyższego CZAS-u!", żeby zaangażowali się w przekonywanie ludzi, aby zagłosowali na Komitet Wyborczy Ligi Prawicy Rzeczpospolitej. W każdym okręgu znajdziecie państwo kandydatów z UPR. Często są to osoby na pierwszych miejscach, szczególnie w takich miastach, jak Warszawa, Poznań, Gdańsk, Kraków. Warto poinformować młodych ludzi na uczelniach o strukturze naszego komitetu. Wiadomo, że głosowanie na nasz komitet gwarantuje zmiany. Jeżeli nie chcemy zmian wybierzmy pół socjalistyczny PiS lub udających wolnorynkowców ludzi z Platformy.
DK: Najwięcej ostatnio mówi się o debacie między Kaczyńskim a Kwaśniewskim. Czy nie uważacie Panowie, że Kaczyński nawiązuje do koncepcji Wałęsy polegającej na wspieraniu „lewej nogi"?
JKM: Sądzę, że takie porozumienie już jest.
RG: Dokładnie to potwierdzam. Kaczyński realizuje dzisiaj porozumienie okrągłego stołu. Dostał od nas nawet okrągły stół, przy którym powinna odbyć się ta słynna debata. Kaczyński zobaczył, że słabnie partner komunistyczny i go wspiera. Zaplanowali sobie takie trójrządy PiS, PO i LiD, czytaj SLD. Przeszkadza im to, że myśmy się porozumieli, przerwaliśmy tamę progową. Nikt nie powie, że głos oddany np. na UPR jest głosem straconym. Spodziewam się, że końcówka kampanii, to będzie gwałtowny atak układu Kaczyńskiego, Kwaśniewskiego i Tuska przeciwko nam. Już nas pomijają w sondażach lub pytają o Ligę Prawicy Rzeczpospolitej bez żadnego wyjaśnienia. Interweniowaliśmy w tej sprawie.
Maciej Dębała: Czy nie powinni Panowie powalczyć o głosy za granicą?
JKM: Trudno wymagać od tych ludzi, którzy ciężko pracują, aby jeszcze przychodzili na jakieś spotkania. Mamy do nich dostęp przez internet i kto będzie chciał zagłosuje w wyborach.
http://www.nczas.com/node/84




Komentarze
Pokaż komentarze