97 obserwujących
738 notek
887k odsłon
907 odsłon

Woda po wielokrotnym praniu

Wykop Skomentuj160

Frytki zakupione w nadmorskim kurorcie wydzielają charakterystyczny aromat przepalonego oleju. Któreś z rzędu pranie wykonywane bez zmiany wody świeżością nie będzie w stanie rywalizować z noszonymi kilka dni skarpetkami. Tę samą jakość mają teorie spiskowe „drugiego Katynia”, czego dowiodę na przykładzie publicystyki dwóch japońskich żołnie… pardon… publicystyki dwóch charakterystycznych przedstawicieli gastronomii ulicznej.

 
  1. Free Your Mind
 
Bezpośrednio po katastrofie w Smoleńsku FYM jeszcze nie wie dokładnie o co chodzi, przeto 20 kwietnia rozżalony rozwodzi się na temat dezinformacji. 10 dni po katastrofie nie ma jeszcze kompletnego raportu, a jedynie sprzeczne pogłoski! Nic dziwnego, że osierocony uwolniony umysł zaczyna rozglądać się w poszukiwaniu faktów lub (chętniej) w poszukiwaniu czegoś, co za fakty mogłoby uchodzić. 28 kwietnia do swoich dywagacji FYM wprowadza mgłę, chwilowo bez przesądzania, iż chodzi o coś innego niż czynnik atmosferyczny. Na razie mgła mu mgli, więc i wnioski pełne wahania. Przełom następuje 5 maja – przełom nie w śledztwie, lecz w wyzwolonym umyśle: FYM dochodzi do pryncypialnej konkluzji: to był zamach. Od tego momentu inne wersje idą w kąt, odkrytą dzielnie „prawdę” poddaje się zabiegom wzmacniającym i rewitalizującym.
 
Na rezultaty olśnienia nie trzeba długo czekać. 12 maja pojawia się wersja o dwóch tupolewach, chociaż w mętnej konkluzji prokurator FYM wydaje się skłaniać raczej ku planowi minimum (mgła, złe naprowadzanie, bomba i celowo opóźniana akcja ratownicza). Mgła więc powraca i to w jakże wyszukanym towarzystwie ładunku wybuchowego i perfidnej kontroli lotów. Na dzień dziecka (1 czerwca) FYM robi sobie i swoim wyznawcom prezent: przebadawszy kopie kopii stenogramów uznaje je za sfałszowane, co skądinąd nie przeszkadza mu w używaniu ich w dalszych analizach. Dzięki temu jest w stanie dowieść dowolne wnioski.
 
Obdarzenie siebie swobodą interpretacyjną mimo wszystko chyba nieco śledczego FYMa zaniepokoiło, wszak nie chodzi w tym wszystkim o wolnoamerykankę, lecz „prawdę”. Dlatego 11 czerwca FYM publikuje zdanie, które daje carte blanche każdemu wnikliwemu poszukiwaczowi „prawdy o drugim Katyniu”, który wydarzył się na „wrogim terytorium”:
 
kunszt smoleńskiego zamachu polega na tym, iż dopuszcza on różne wersje swej realizacji
 
Prawdziwa rewelacja, nie da się zaprzeczyć. Glejt uprawniający do rozważania dowolnej bzdury jako uprawnionej hipotezy, list żelazny dający wolność od kryteriów logiki, zdrowego rozsądku i zwykłej przyzwoitości. Tak usprawiedliwiony tropiciel FYM przechodzi do energicznej ofensywy nie zważając już na nic.
 
19 lipca ukazuje się wersja tupolewa staranował bezzałogowy kamikaze. 17 sierpnia pojawia się wzmocniona powtórka: niewidoczna i niewykrywalna wroga maszyna atakuje i strąca tupolewa. Jak widać sowieckie samoloty technologii stealth są niewidoczne nie tylko dla radarów, ale i dla ludzkich oczu. W międzyczasie FYM konstruuje dwie inne, wykluczające się hipotezy – 4 sierpnia rozważa zapędzenie tupolewa w pułapkę i ostateczne załatwienie go bombą, 7 sierpnia proponuje dla odmiany broń termobaryczną. Z trudnych do wytłumaczenia powodów obiecujący wątek broni termobarycznej szybko porzuca, powracając 9 sierpnia do teorii z bombą eksplodującą na pokładzie Tu-154M. Skąd się bomba w rządowym samolocie wzięła? „Zamachowcy’ podrzucili ją podczas remontu maszyny w Samarze pół roku wcześniej…
 
 
  1. El Ohido Soluro
 
Kolega EOS to mniej wyrafinowany intelektualnie cień FYMa, aczkolwiek obdarzony żywszą wyobraźnią. Człowiek czynu, a nie ograniczający się do natchnionego ględzenia prorok jednego ulicznego skrzyżowania. Kolega EOS postarał się o mocne wejście na Zalon – pierwsza notka z 3 maja była kopią zawiadomienia prokuratury o straszliwym ludobójstwie:
 
Po dokonaniu samodzielnej analizy pozyskanych przeze mnie z internetu (bezpośrednio po katastrofie) materiałów i po wyciągnięciu wniosków z tejże analizy, zgodnie z zasadami racjonalnego rozumowania i poprawnego wnioskowania, a także zgodnie ze zdrowym rozsądkiem [...] dochodzę do wniosku, że w Smoleńsku doszło do zbrodniczego naprowadzania + wielokrotnego morderstwa + dobijania rannych etc.
 
Po takim trzęsieniu ziemi w prologu później groza musiała się już jedynie powiększać. Zaczęło się od tajemniczego Iła-76 (7 maja), wykonującego nad lotniskiem niezidentyfikowane manewry (obecność samolotu w rejonie lotniska to rzecz bardzo podejrzana). 9 maja o Ile-76 analityk EOS zapomina, rzuca się na teorię bomby ciśnieniowej. Dwa dni później (11 maja) bomba ciśnieniowa idzie w kąt, przylatuje natomiast z powrotem tajemniczy Ił-76 rozpylający sztuczną mgłę o charakterystyce fizyko-chemicznej powodującej zacinanie silników turbowentylatorowych. Nec Hercules contra plures – tupolew nie ma szans z Iłem i jego mgłą oraz bombą ciśnieniową, spada na ziemię. Tam już czeka sonderkomando służb specjalnych dokonujące egzekucji pasażerów (odkrycie z 17 maja). Niestety nie dowiadujemy się, dlaczego pluton egzekucyjny dobijał oszołomione stewardessy i starszego faceta z łysiną, skoro celem „zamachu” miał być Lech Kaczyński. W zamian 28 maja nowość: przyczyną katastrofy była fałszywa radiolatarnia oraz plan B, czyli bomba na pokładzie. Wynika z powyższego, że sonderkomando na ziemi to plan C. Szkoda, że EOS nie zna abecadła. Gdyby znał, doszedłby – jestem o tym głęboko przekonany – aż do planu Z. A może i Ż.
 
Dzień dziecka 1 czerwca analityk EOS świętuje tak samo jak jego friend FYM – bawi się sfałszowanymi stenogramami. W kolejnych dniach kwestie fałszywości zdają się przykuwać jego uwagę: 5 czerwca demaskuje fałszywe APMy. Mobilne reflektory nie robią odpowiedniego wrażenia, przeto w duchu swojej analfabetycznej maniery wspiera je planem B: rakietą przeciwlotniczą naprowadzaną na podczerwień. Ta odmiana „prawdy” wprowadza najwyraźniej EOSa w błogostan, ponieważ na nowe ustalenia każe nam czekać aż do połowy lipca. Czekać jednak było warto.
 
16 lipca na smoleńskie niebo wlatuje drugi samolot, ponadto pojawia się zagadnienie półgodzinnej dziury czasowej, w której ginie ślad po Tu-154M. To jeszcze nic. Prawdziwy delikates EOS serwuje 25 lipcaszczątki tupolewa przylatują pod brzuchem ciężkiego śmigłowca transportowego typu Mi-26. Spostrzegawczy EOS zauważa nawet na sławnym „filmie 1:24” liny zwisające z owego latającego potwora. Na moje uprzejme pytanie jakim cudem na tymże filmie nie słychać ryku dwóch ogromnych silników helikoptera (każdy o mocy 11 240 KM) otrzymuję w odpowiedzi życzliwą odpowiedź w formie bana, a podniesiona przeze mnie kwestia zostaje anihilowana z komentarzy. Dzięki temu prostemu zabiegowi nic dyskusji o niesłyszalnym Mi-26 nie zakłócało na solidnym odcinku 167 komentów. 30 lipca pada ostatnia salwa – dzięki red. Kraśko czujny EOS demaskuje obecność w Smoleńsku Specnazu, co prawda po fakcie katastrofy, co jednak nie przeszkadza we wpleceniu tej (in/dez)formacji do dowodów oskarżenia. Co dokładnie miało z tego wszystkiego wynikać nie wiadomo, jako że EOS przestał nagle pisać. Tak nagle, że aż się obawiam, czy i u niego w domu nie zmaterializował się Specnaz. Autora „filmu 1:24” także przecież „zamordowano”…
 
 
Wnioski
 
Jak widać na powyższym przykładach teoretycy spiskowi potrafią skonstruować dowolną hipotezę zamachową. Hipotezy te są ze sobą najczęściej sprzeczne, mimo to każdą teoretycy spiskowi potrafią jednakowo solidnie udowodnić, udokumentować, wesprzeć cytatami i fotografiami. Idzie to im tym łatwiej, iż nie przyjmują do wiadomości opinii krytycznych – i u FYMa, i u EOSa zarobiłem bana. Chłopcy zachowują się jak nastolatkowie z trądzikiem na twarzy uprawiający po kryjomu samoobsługę przedinicjacyjną, przy tym bardzo źle znosząc przyjacielską perswazję „to nie Polska, to…”
Wykop Skomentuj160
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale