Od początku rozpoczęcia budowy Stadion Narodowy w Warszawie był opisywany w samych superlatywach i określano go jako największy, najlepszy, najnowocześniejszy itp.
Złe doświadczenia z okresu budowy polegające na błędach w technologii wykonawstwa i nie przestrzeganiu obligatoryjnych zasad obowiązujących przy budowie obiektów budowlanych były spowodowane „parciem” polityków na budowniczych celem uzyskania sukcesu otwarcia najwspanialszego w Polsce stadionu piłkarskiego.
Należy zauważyć, że „wymuszone” układanie murawy na płycie stadionu w zastraszająco krótkim terminie i przy temperaturach przekraczających -20˚C może odbić się „czkawką” dla funkcjonowania stadionu. Trawa układana na płycie stadionu w tak skrajnie niekorzystnych warunkach atmosferycznych najprawdopodobniej nie będzie mogła wegetować, gdyż należy podejrzewać, iż mogła ulec „szokowi termicznemu”. Prawdopodobnie jeszcze przed rozpoczęciem mistrzostw EURO murawa stadionu ulegnie samodegradacji i będzie wymieniana.
No cóż „parcie na sukces” tych, którzy chcą uszczknąć rąbka sukcesu z otwarcia stadionu i współkierowania budową tylko doprowadzają do kakofonii różnorodnych błędów wykonawczych i opieszałości.
Większość decydentów mających wpływ na budowę stadionu powinno kierować się zasadą, że tylko zgoda i spokój budują, a opieszałość i niezgoda rujnują.
Wobec tak najróżnorodniejszych qui-sukcesów Stadion Narodowy jest najdroższy, najpóźniej otwarty, najdłużej budowany…


Komentarze
Pokaż komentarze (5)