Doradca Doradca
1024
BLOG

Pospieszalski, Pawlicki, Pietraszkiewicz i Radwański o ... "frankowiczach".

Doradca Doradca Gospodarka Obserwuj notkę 3

Czyli o tym, jak "frankowicze" sami siebie wpuszczają w maliny, a potem protestują w różnych miejscach. Program "Bliżej" z dn. 26.02.2015 r.

Legenda:

Pospieszalski – redaktor prowadzący

Pawlicki – kredytobiorca

Pietraszkiewicz – bankster

Radwański – "rzecznik konsumentów" z Poznania

Program zaczął Pospieszalski od naboru standartowych fraz o tragedii "frankowiczów", którzy planują wyjść na ulice, żeby walczyć o swoje prawa.

Pałeczkę przejął Pawlicki i detalizował miejsce i czas zbiórki (Krakowskie Przedmieście, godz.14:00). Sprostował Pospieszalskiego deklarując, że celem zbiórki nie jest walka o pomoc dla siebie, czyli "frankowiczów", tylko walka w obronie polskiego prawa. Pokazał kopie wyroków Sądu Konsumentów i kilka wyroków sądów ogólnych i akcentował swoją uwagę na tym, że pomimo tych wyroków, którym już kilka lat, banki nadal stosują te klauzule w swoich umowych.

Pomyślałem sobie, że to jakiś mudak, który marnuje bezcenny czas antenowy na coś, co w żaden sposób nie dotyczy jego samego i tych, którzy mają się zebrać na Krakowskim Przedmieściu.

Nie omieszkał zaatakować Pietraszkiewicza za to, że ten wypowiadając się w Sejmie nie omieszkał powiedzieć, że nie zna tych wyroków, kopie których, on "frankowicz" trzyma właśnie w ręku, co jest kłamstwem. Wstał i przekazał bankierowi te kopie, dodając, że banki nie stosowały się "Rekomendacji S".

Wydaje mi się, że powinien na chwilę zatrzymać się przy tej Rekomendacji, gdyż bardzo często jest ona bezmyślnie wykorzystywana przez "frankowiczów" i pseudoprawników w dyskusjach między kredytobiercami i bankami. Przypomnę w w dwóch zdaniach tą Rekomendację:

Większość uregulowań znajdujących się w rekomendacji odnosi się do wewnętrznych procedur bankowych. Zgodnie z rekomendacją S, banki nie tylko muszą proponować kredyty w złotych, ale również obliczać zdolność kredytową jak dla kredytu złotowego, mimo iż jest on brany w walucie obcej.

To jest bardzo fajna Rekomendacja, w której jest jeden dziki termin "muszą". Nigdzie, w żadnej wypowiedzi żadnego prawnika nie spotkałem dotąd wiążącej opinii na temat tego "muszą" w kontekście tego, że nie znajduje się on w normie prawa, a tylko w Rekomendacji.

Jeśli Rekomendacja KNF to obowiązująca banki norma prawna, to nie za bardzo rozumiem tej wojny kredytobiorców z bankami. Należało oskarżać KNF za to, iż nie pilnowała banków, które z poważnych instutucji, będących składową systemu bankowego zrobiła kasyna, nie uprzedzając o tym klientów.

Swoją wypowiedź "frankowiec" zakończył woltą sprowadzającą się do tego, że jeżeli z ich umów udalić klauzule abuzywne to oni przestają być "frankowiczami", gdyż ich kredyty stają się kredytami złotówkowymi.

Niczego głupszego nie słyszałem! Zacząłem rozumieć, dlaczego bankierzy i państwo grają z kredytobiorcami w "pici-polo"

Po "frankowiczu" do głosu dorwał się bankier. Delikatnie, głosem misjonarza, zwrócił uwagę "frankowiczowi" na to, że jeżeli kredytobiorcy będą upierać się przy usunięciu klauzul abuzywnych z umów o kredyt hipoteczy, to będą płacić więcej niż kredytobiorcy "złotówkowi", albo doprowadzą do sytuacji, w której umowy zostaną uznane za niebyłe i strony wrócą do punktu wyjścia, a to oznacza, że "frankowicze" będą musieli natychmiast zwrócić całą kwotę kredytu.

Odbił zarzut kłamstwa w Sejmie, wyjaśniając, że mówił tam o kredytach denominowanych, jako kredytach legalnych i nikt tego nie kwestionował

Z zainteresowaniem obserwowałem brak reakcji u "frankowicza".

Przypominam, że w tej roli występował redaktor naczelny "Wsieci.pl" Maciej Pawlicki. W jego ogródek poleciało ostrzeżenie równoznaczne z szantażem i kłamstwo, a on nie reagował, gdyż nadawał i odbierał na swojej fali, a ta fala jest odporna na logiczne, a co za tym idzie prawdziwe argumenty.

Na czym polegało kłamstwo?

Termin "kredyt denominowany" pojawił się w polskim prawie dopiero w 2011 r., a więc nie można było mówić o kredytach wydanych do tego roku, jako o denominowanych.

Wniosek jest jednoznaczny. Jeżeli facet skłamał w jednej kwestii, to znaczy, że może skłamać i w innych, a więc z takim facetem nie można dyskutować o takich poważnych sprawach.

W końcu głos otrzymał "rzecznik konsumenta", czyli pracownik UOKiK. Od razu w mojej głowie zaświtało pytanie: A co to za bydlę?

Mój adwokat jest moim rzecznikiem.

Ale pracownik państwowego urzędu czyim jest rzecznikiem?

Szybko wyszło szydło z worka.

Po pierwsze - machnął ręką na wyrok Sądu Konsumentów wyznający niektóre klauzule umów kredytowych za abuzywne.

Po drugie – zaczął bredzić o tym, że prawo polskie dopuszcza kredyty denominowane, chociaż dyskusja dotyczyła kredytów wydawanych w latach 2005-2008.

Wniosek:

Nie rozumiejący niczego w swojej umowie kredytowej Maciej Pawlicki zmarnował czas antenowy Jana Pospieszalskiego i wszystkich widzów, a w pierwszym rzędzie "frankowiczów". Nie dziwi mnie więc, że do dzisiejszego dnia "frankowicze" są pozostawieni sami sobie. 

Doradca
O mnie Doradca

Myślę więc doradzam

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Gospodarka