.
W nawiązaniu do słów ...
(...) Wszyscy będą wiedzieli i pamiętali, że ktoś dostał 500 złotych z tytułu dziecka, a ktoś dostał 50 tysięcy z tytułu znajomości z prezesem Glapińskim (...)
źródło:
https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/komorowski-kto-jest-blizej-prezesa-nbp-ten-dostaje-wiecej-pieniedzy,914057.html
Według zestawienia sporządzonego przez NBP, najwyższe średnie miesięczne wynagrodzenie brutto pobierała dyrektor departamentu komunikacji i promocji - 49 563 zł. Funkcję tę od sierpnia 2016 r. sprawuje Martyna Wojciechowska. Średnie zarobki szefowej gabinetu prezesa, którą w ubiegłym roku była Kamila Sukiennik, wyniosły 42 760 zł.
###
Te horrendalnie wysokie zarobki osób (pań) będących w najbliższym otoczeniu Prezesa, nie mające żadnego uzasadnienia merytorycznego w ważności (dla samej firmy NBP) funkcji pełnionych przez nie, winny dać wiele do myślenia nie tylko zwykłym obywatelom, ale i odpowiednim organom badającym tą sprawę. Jak nie dziś, to w przyszłości.
Sułtanat NBP pod protektoratem prezesa PiS wydaje się być nienaruszalnym. Jedynie długotrwała choroba, prawomocny wyrok, niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne lub orzeczenie Trybunału Stanu może pozbawić stanowiska prezesa NBP. Bez tych okoliczności może on odejść ze stanowiska tylko wtedy, gdy sam złoży rezygnację.
Adam Glapiński - obecnie urzędujący prezes NBP - należy do samego jądra, serca środowiska PiS-owskiego, kiedyś Porozumienia Centrum, gdzie również zajmował się kwestiami pieniężnymi. Jego pozycja wiernego od zawsze pomocnika braci Kaczyńskich w ich przedsięwzięciach daje mu też pewność nienaruszalności, wobec niewątpliwej wiedzy, kształtowanej przez te wszystkie lata ścisłej współpracy.
Tymczasem PiS w sposób nachalnie jawny kupuje sobie wyborców, obdarowując na przykład trzynastą pensją emerytów w roku wyborczym, ale nie na stałe, nie w ramach systemu.
A gdzie tutaj prawo i sprawiedliwość, tak wrzaskliwie głoszone przez ugrupowanie o tejże nazwie?!!
P.S.
... a ja - emeryt od wielu już lat - dostałem w tamtym roku podwyżkę (od tego samego rządu / ugrupowania go sprawującego) coś ponad 3 (trzy) złote miesięcznie. Przez prawie trzy lata musiałbym odkładać całość swojej emerytury (po przepracowaniu ponad 40 lat), aby zobaczyć taką kwotę, jaką co miesiąc otrzymują te panie (i nie tylko one w owym sułtanacie bankowo / partyjnym).
Rodacy - obudźcie się wreszcie!!!
Inne tematy w dziale Polityka