lader lader
1922
BLOG

Ja i żołnierze przeklęci. Bohaterowie czy bandyci.

lader lader Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 7

Ja i żołnierze przeklęci. Bohaterowie czy bandyci.?.

Ja też tak jak pan jestem dumny z tego że jestem Polakiem. Ale mam problem z moimi przodkami, bo w mojej rodzinie od paru pokoleń do których udało mi się dotrzeć nigdy dziadek nie poznał swojego wnuczka ani żaden wnuczek nie znał swojego dziadka bo zazwyczaj ich dziadkowie albo bohatersko ginęli na polu chwały, albo równie bohatersko z chorób i wycieczenia w więzieniach zaborców. I ja tak jak wszyscy moi przodkowie z linii męskiej  też nie miałem okazji poznać swoich dziadków. Bo jeden zginął bohatersko w czasie wojny, a drugi zmarł pod koniec lat czterdziestych z chorób i wycieczenia po trudach walki z okupantami.

I właśnie mam problem z tym moim dziadkiem który tak bohatersko walczył z okupantami, że przepłacił to swoim życiem. Nie zginął on co prawda bohatersko w bezpośredniej walce z wrogiem, ale zmarł w swoim łóżku z głodu chorób i wycieczenia, których nabawił się walcząc dzielnie   najpierw z okupantem niemieckim a potem z okupantem sowieckim.

A mój problem polega na tym iż sam już nie wiem czy mam być dumny z tego mojego dziadka czy nie.

Bo co prawda mój dziadek dzielnie walczył z oboma okupantami znosząc dzielnie trudy partyzanckiego życia, które doprowadziły go do śmierci, ale w mojej rodzinie a szczególnie w jej damskiej części ten mój dziadek wcale nie ma najlepszej opinii.

Bo według relacji jego czterech córek to on pomimo tak pięknej karty walki z okupantem był według nich zwykłym bandytą kurwiarzem i złodziejem, przez którego one miały ciężkie życie i były skazane na życie w nędzy i biedzie. Bo według ich relacji ich ojciec a mój dziadek zamiast tak jak inni mężczyźni z ich wsi siedzieć w domu i zabiegać o to aby  jego dzieci i jego rodzina miały co włożyć do garnka to on wolał biegać z karabinem po lasach dzielnie walcząc z okupantami. A do domu przychodził tylko po to aby się najeść i zabrać im nawet to jedzenie które one zarobiły ciężko pracując jako dzieci u obcych ludzi.

I kiedy podczas tych krótkich pobytów w domu mój dziadek opowiadał swoim córką o swoich wyczynach i o swojej walce z okupantem niemieckim to opowiadał im też o tym jak to będzie dobrze kiedy Niemcy napadną na Ruskich, bo wtedy poniosą klęskę i Polska znów będzie wolna. I kiedy wreszcie jego marzenie się spełniło i rzeczywiście Niemcy napadli na Ruskich to od pierwszego dnia tej napaści nasłuchiwał czy Ruscy już nie idą.

I kiedy po paru latach walki z okupantem niemieckim doczekał się tego że od wschodu coraz częściej dochodziły odgłosy armat a Niemcy zaczęli uciekać to jako jeden z pierwszych wyszedł witać Ruskich.

Ale miał pecha bo pierwszymi ruskimi jakich spotkał po tylu latach czekania to była ruska rozwietka, czyli trzech pijanych żołnierzy o azjatyckich rysach twarzy z patrolu rozpoznania którzy pewnie nawet nie wiedzieli w jakim kraju się znajdują, a jedyne co ich interesowało to to czy mój dziadek ma wódkę a ich pierwszym pytaniem z jakim zwrócili się do mojego dziadka było pytanie o wódkę i brzmiało tak : dawaj gorałkę bo ubiju kak sobaku.

I to spotkanie mojego dziadka z tymi ruskimi miało taki skutek i taki wpływ na mojego dziadka, że mój dziadek znowu wrócił do lasu, gdzie znowu dzielnie walczył z nowym okupantem tym razem z ruskim. I chodziły słuchy po Polsce o dzielnych chłopcach z lasu którzy mieli wyzwolić naród Polski tym razem spod okupacji sowieckiej. A ich zemsta na okupancie i na tych którzy z nim współpracowali i parcelowali  ziemię obszarników była straszna i okrutna.

Sława mojego dziadka i jego oddziału w którym walczył z ruskim okupantem i z jego polskimi sojusznikami też była tak straszna i okrutna że nawet jego cztery córki do dziś nie mówią o nim inaczej niż jako o  bandycie. A o tym że mój dziadek zasłużył sobie na taką sławę był jego pseudonim jakim posługiwał się w konspiracji a był nim pseudonim o nazwie Egzekutor.
I choć złośliwi i nie życzliwi mu ludzie mówią że ten pseudonim to pochodził raczej od tego że kiedy mój dziadek z swoim oddziałem zawitał do jakiejś wsi to w tej wsi zawsze ginęły jakieś kury, świnie czy kaczki. Ale czego to zawistni ludzie nie wymyślą.

I tu mam prośbę i pytanie do pana i do tych wszystkich którzy tak dzielnie walczą o pamięć po żołnierzach przeklętych. Czy ja mam być dumny czy nie ze swojego dziadka którego co prawda nie znałem i który zmarł jak mówią złośliwi ludzie z mojej wsi z głodu, kiedy chory i wycieńczony powrócił z lasu do swojego domu i do swojej rodziny, a ta rodzina  nawet nie dała mu jeść, bo ta rodzina czyli chora żona i cztery córki w wieku od dziewięciu do piętnastu lat przymierały głodem kiedy on zamiast się nimi opiekować i  zabiegać o to aby zapewnić im przyszłość choćby biorąc ziemię z reformy rolnej, to on zamiast tego wolał zwalczać i mordować tych którzy tą ziemię dzielili, choć sam posiadał tylko sześć mórg lichej ziemi i cztery córki na utrzymaniu.

A więc jak.?. Mój dziadek to bandyta jak mawiają o nim jego córki, czy bohater jak twierdzi pan i środowiska patriotyczne. ?.

I czy ja mam być z niego dumny. Czy nie.?.  Bo już sam nie wiem…..

lader
O mnie lader

Prostolinijnny, a do tego jeszcze skrajny dyslektyk, który rwie się do pisania.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Kultura